Nie jestem typem osoby, która pisze jedynie o tym co robiła w danym dniu, nie czułabym się sobą, gdybym co jakiś czas nie wyrzuciła z głowy krążących w niej myśli.
Przekie
Pzekierowanie
Krótka historia długiej przyjaźni
Nie nadaję się, kończę z tym...
Marzenia, a równowaga w życiu
Dawno nie było postów z serii przemyśleń..
Jednak zanim do nich dojdę, kilka aktualności. 12 czerwca miałam bal gimnazjalny, który wkrótce Wam opiszę (czekam na więcej zdjęć), zaś w piątek odbył się Nocny Szlak kulturalny, o którym postaram się rozpisać w poście kolejnym. Narobiłam sobie trochę zaległości w pisaniu dla Was, jednak co poradzić- wystawienie ocen już za chwilę, zaś wernisaż sam się nie zorganizuje.
Marzenia.
Każdy z nas je posiada, chociaż nie każdy się do tego przyznaje. Pewnie nikt nie uwierzy w to co zaraz przeczyta, ale większość z nich się spełnia. We wszystkim istnieje jednak pewien haczyk. Spełniają się one nie zawsze tak jak tego oczekujemy i w jakim czasie się ich spodziewamy. Sztuką jest tylko nauczyć się zauważać je w swoim życiu.
Równowaga
Wiele miesięcy temu, w pewnym poście zwróciłam uwagę na to, jak wygląda moje życie. Jest dobrze, potem coraz lepiej, staje się cudownie i nagle spadam na sam dół, by następnie odbić się od niego i jakby nigdy nic wszystko wraca do normy. Zataczamy błędne koło. Z tego powodu, czasem gdy wszystko mi się udaje, zaczynam zastanawiać się co złego mnie niedługo spotka. Nie można jednak spocząć na laurach po odniesionych sukcesach z myślą "przecież i tak zaraz wszystko minie", bo to od nas w dużej mierze zależy jak się pewne sprawy potoczą.
Małpia Łapka
Jakiś czas temu, gdy rozmawiałam na powyższe tematy z mamą, napomniała mi o opowiadaniu "Małpia Łapka". Zaciekawiło mnie to bardzo, więc zaczęłam szukać. Jak na złość znajdowałam same streszczenia i recenzję, dlatego poszukiwania przeniosły się na allegro. Obecnie czekam na moją książkę "Opowiadania z dreszczykiem 3" w której historia się znajduje, z pożółkłymi kartkami, bez tylnej okładki, za całe 4zł... bajka
Wracając do tematu.
W skrócie: Małżeństwo wchodzi w posiadanie zasuszonej małpiej łapki, która ma spełnić ich 3 życzenia. Mają na karku kredyt, więc życzą sobie, zdobycia pieniędzy na jego spłatę, co oczywiście się spełnia- ich syn ginie w wypadku, a równowartość kwoty kredytu dostają z odszkodowania po nim. Zrozpaczona kobieta jakiś czas po tym życzy sobie, by jej syn wrócił, po czym słyszy kroki i pukanie do drzwi. Uradowana biegnie otworzyć, a za nią mąż, który próbuje ją zatrzymać. W ostatniej chwili wypowiada życzenie, by syn zniknął, a kobieta otwierając drzwi nie widzi nie widzi przed nimi nikogo.
sukienka- Object (Stara Szafa)
Kto wie co ujrzeliby za drzwiami gdyby nie zdążył wypowiedzieć życzenia...
Morał na dziś: Marzenia się spełniają, jednak nie tak jak tego oczekujemy, a że w życiu istnieje równowaga, coś musimy stracić, bo coś zyskać.
Flower Children/ Fandomy
Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat.
Zacznę od planów na najbliższy czas, bo troszkę tego jest. Czwartek będzie dla mnie dość ważnym dniem dlatego trzymajcie kciuki żebym się nie wywróciła, nie rozchorowała lub cokolwiek co mogłoby mi go popsuć, niebawem dowiecie się co takiego w tym dniu niezwykłego, póki co potrzymam Was w niepewności :) Weekend zapowiada się cudownie, Wyjazd do chrzestnej w sobotę, w niedzielę Warszawa, więc jeśli jest tu ktoś ze stolicy, śmiało piszcie na fb
Chyba każdy z nas ma swojego idola, osobę, na która motywuje go do działania, kogoś kogo w pewnym sensie kocha. Fandom- społeczność fanów konkretnej osoby/ zespołu/ filmów itd.
Do czego te grupy służą?
Dają nam możliwość spotkania i poznania ludzi, którzy tak samo jak my uwielbiają pewne osoby. Czasem możne nam się wydawać, że jesteśmy z tym sami, po czym wstępujemy do fandomu i odkrywamy zupełnie inną stronę bycia fanem. Dzięki temu zawiązują się nowe przyjaźnie, czasem nawet miłości.
Ciekawą sprawą jest także gdy daną grupę obserwuje jej idol. Wtedy zaczyna się prawdziwa euforia, bo przecież tego większość chce- możliwości porozmawiania z tak ważną dla nas osobą.
Beliebers i Directioners
Są to chyba jedne z najpopularniejszych fandomów. To jest prawdziwa magia, ilości osób do nich należących trudno zliczyć, a zloty i tego typu wydarzenia dają prawie tyle radości ile koncerty. Nie powinniśmy ich oceniać, krytykować, bo każdy z nas ma inny punkt widzenia, lubimy inne typy muzyki.
Przyznaję się- w wieku 11 lat uwielbiałam Justina, a całe drzwi miałam obklejone jego plakatami. W Polsce wtedy bardzo mało osób wiedziało o jego istnieniu, nikt też nie słyszał o czymś takim jak Beliebers. Z wiekiem zaczęła kształtować się moja osobowość, a wraz z nią ulubiona muzyka. Pustkę w sercu po JB zastąpił między innymi Dżem, SDM, M. Bajor i Perfect (czt. zapewne zespoły Twoich rodziców, dziadków), którzy zostali ze mną do dzisiaj.
Do jakich fandomów należę?..
Myślę, że do żadnego. Nie jest to spowodowane tymi złymi opiniami, po prostu nie mam konkretnego idola. Są osoby, które uwielbiam, ale nikogo z nich nie stawiam na pierwszym miejscu. Równocześnie bez żadnego z nich nie wyobrażam sobie życia. Ktoś się mnie zapytał czy jestem Szczurkonators, bo należę do ich grupy na facebooku. Przyznaję, że Szczurek jest jedną z tych osób ukochanych, jednak nie jest to zażyłość fan<->idol, a bardziej siostrzana, bo dzięki niej miałam okazję przekonać się, że można tęsknić za osobą, której się nawet nie widziało.
koszulka- Sheinside (link do niej) / szorty- River Island/ botki- H&M /wianek- Diva/ katana- GOD WILL COME
Jak widać chyba już nie potrafię pisać krótkich postów... Dodam tylko, że każdy z naszych idoli jest osobą taką samą jak my. Oddycha tym samym tlenem, nie różni się od nas niczym. Każdy z nas może być idolem dla drugiej osoby, pamiętajmy o tym.
+dziękuję Olwii za pożyczenia wianka
+ Dziękuję za istnienie Kailanators
których obecność jest dla mnie ogromnym szokiem,
a każda nowa osoba to kolejny uśmiech na twarzy... najlepsi!
Homofobia
17 maja- Międzynarodowy Dzień Walki z Homofobią
Z tej okazji postanowiłam napisać kolejny post, z którym połowa czytających może się nie zgodzić. Jest to naturalny objaw ludzki- mamy swoje zdanie, czasem poparte argumentami i doświadczeniem, czasem narzucone przez innych. Czytanie opinii innych, rozmowy, chcąc nie chcąc skłaniają nas do myślenia, poszukiwania teorii, pod którymi możemy się podpisać. Przecież jesteśmy dość elastyczni, cały czas się zmieniamy, a nasza osobowość, na którą składa się również własne zdanie, kształtuje się całe życie.
Dziś jednak nie będzie to bezpośrednie mówienie co jest dobre, a co złe, a uświadomienie jak często, błędnie używamy pewnych terminów.
Dzisiaj temat mocno kontrowersyjny, mianowicie homofobia, a homoseksualizm.
W tej kwestii każdy ma swoje zdanie, niektórzy "odmienność" tolerują, inni z nią walczą. Jestem osobą (przynajmniej tak mi się wydaje) bardzo tolerancyjną, dzisiaj jednak, nie o moim zdaniu, a o sprostowaniu, co pewne słowa znaczą.
Zdaniem wstępu.. Skąd wzięło się to święto? Otóż 17 maja 1990 roku wykreślono homoseksualizmu z listy chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Brzmi dość absurdalnie? W moim przekonaniu ciężko nazwać to chorobą, najważniejsze jest żebyśmy czuli się dobrze sami ze sobą, nie patrząc na zdanie innych.
Zamykając temat homoseksualistów...
Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nadużywamy określenia "homofob". Określamy tym słowem człowieka, który nienawidzi osób opisanych wcześniej i jest absolutnie przeciwny wszystkiemu co z nimi związane.
Jak jest w rzeczywistości? Homofobia to zaburzenie psychiczne, fobia z irracjonalnym lękiem przed osobami homoseksualnymi. W przypadku homofobii wyróżnia się trzy jej definicje, charakteryzujące się różnymi objawami. Są to dość złożone przykłady, dlatego postaram się je skrócić do tych najważniejszych cech.
Homofobia jako zaburzenie lękowe
Osoba chora odczuwa silne emocje związane z homoseksualizmem, strach przed zaakceptowaniem istnienia takiej odmienności, nasilany myślą o braku akceptacji ze strony społeczeństwa bądź strach przed zostaniem uznanym homoseksualistą.
Homofobia zinternalizowana
Dotyczy głównie osób, u których homoseksualizm jest świadomie wyparty albo ukryty. Czasami tego rodzaju fobia jest tak silnia, że uniemożliwia nawet zdanie sobie sprawy z tego, jaką orientację naprawdę się posiada.
Homoseksualna panika
Dotyczy najczęściej osób z mocnymi zaburzeniami własnej wartości. To szczególnie agresywny rodzaj homofobii. Charakteryzuje się licznymi, ostrymi atakami skierowanymi w stronę osób o odmiennej orientacji seksualnej, które nie kończą się jedynie na groźbach słownych.
koszula- sheinside/ legginsy- h&m/ buty- big star/ muszka- zara
Post ma na celu uświadomienie innych o błędnych użyciach powyższych sformułowań oraz wzbogacenie wiedzy na ten temat.
Oryginalność, a bycie sobą
Ostatnio większość postów dotyczy szkoły dlatego tym razem daruję sobie ten nieszczęsny, ale zawsze aktualny temat, na rzecz przemyśleń.
Zacznę jednak od tego, że jak pewnie zauważyliście nieco zmieniłam wygląd bloga, szczególnie polecam zajrzeć do zakładki współpraca, nad którą razem z przyjacielem informatykiem spędziliśmy najwięcej czasu. Dodam, że punkt "Polecam" będzie tam co jakiś czas aktualizowany, ze względu na znajdowanie coraz to nowych inspirujących lub ciekawych osób/ rzeczy.
Wracając do tematu... Coraz częściej zauważam osoby, które usilnie próbują odwrócić się od tej normy, chcą zrobić coś, co wyróżni ich od innych. W tym biegu po oryginalność, często gubią swoją prawdziwą osobowość, stają się sztuczni i wbrew temu jak do tej pory starali się tego uniknąć, zostają przypisani do jakieś grupy, co jednoznaczne jest z tym, że ich oryginalność zanika. Za grupę przyjmijmy X osób łudząco podobnych do siebie. Chyba nikt z tych "próbujących się wyróżnić" nie chce zostać gdziekolwiek przypisany. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że jest to nieuniknione.
Ludzie z natury wrzucają nas do jakiś worków, kierując się m.in. stereotypami, czasami zawiścią czy zazdrością. "On ma rude włosy, na pewno jest wredny, ona jest blondynką, na pewno jest głupia, a ten to w ogóle jakiś łysy, w dresie, to bez noża nie podchodź". Zasada ta tyczy się nie tylko oceniania ludzi po wyglądzie, bo jest to temat godny rozwinięcia, jednak nie o tym dziś piszemy. Przykładem na inne grupowanie są osoby hobbyści np. blogerzy. Kiedyś osobom piszącym blogi nadawano takie cechy jak oryginalność, kreatywność, w dzisiejszych czasach grupa ta kojarzona jest coraz gorzej, przez co cierpią na tym pojedyncze jednostki. Podsumowując- bez względu na to co będziesz robił i tak zostaniesz w oczach niektórych "jednym z wielu".

Więc co trzeba zrobić jeśli chce się być oryginalnym? Czy to w ogóle możliwe? Odpowiedź może wydawać się banalna ale.. BYĆ SOBĄ. Otaczaj się ludźmi, przy których czujesz się swobodnie, nie musisz zakładać żadnych masek. Przestań przejmować się zdaniem innych, masz swoje życie, swoje poglądy i swój rozum co czyni Cię oryginalnym. Jak będziesz postrzegał siebie, tak zrobią to inni, każdy z nas ma w sobie coś niesamowitego, wyróżniającego od reszty, co czyni nas wyjątkowymi, często nam to niestety nie wystarcza i nie potrafimy tego dojrzeć.
T-shirt- Stradivarius/ Koszula- SH/ jeansy- vero moda/ converse
Jak oceniacie nowy wygląd bloga? Uważacie się za osoby oryginalne? Podzielcie się przemyśleniami w komentarzach!
Stres- jak sobie z nim radzić?
Wychodzenie z domu jedynie w weekendy.. mhym, witajcie egzaminy!
Kolejny dzień otwarty, w miejmy nadzieję przyszłej szkole. Brak czasu i chęci spowolnił i osłabił nieco moją działalność na blogu, mam nadzieję, że niedługo się to zmieni.
Chyba dopiero w piątek zdałam sobie sprawę z tego, że już 23 kwietnia zaczynają się egzaminy gimnazjalne. Myśląc o tym tracę ochotę na wszystko, przez ostatnie dni jestem poddenerwowana, robi mi się słabo, nie mam na nic siły, a mój nastrój można określić słowem chaos. "To pierwszy egzamin, który w pewnym stopniu decyduje o Waszej przyszłości"- motywujące prawda?
Popadanie ze skrajności w skrajność to dla mnie żadna nowość, jednak ta rutyna gwałtownie się nasiliła. Jak sobie z tym poradzić? Na to pytanie postaram się dzisiaj odpowiedzieć na podstawie rad nauczycieli z mojej szkoły, internetu oraz własnych doświadczeń.
fot. Michał, Adam
fot. Michał, Adam
T-shirt- sh; ramoneska, legginsy- h&m; converse
1. Wyciszenie
Z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to takie proste, warto więc pomyśleć o przygotowaniu się do tego odpowiednio wcześniej. Zamknij się w pokoju, posłuchaj muzyki relaksacyjnej. Myśl o rzeczach przyjemnych, takich które sprawiają Ci radość. Gdy poczujesz już spokój, połóż dłoń na policzku. Po kilku tego typu "kuracjach", ten gest, będzie Ci się kojarzył ze spokojem, a w sytuacjach stresowych, rozładuje napięcie.
2. Odbicie
Wyobraź sobie, że jesteś otoczony lustrem (bańką, światłem, czym tylko chcesz), a wszystkie negatywne emocje odbijają się od Ciebie, nie dopuszczasz ich do siebie. Wszystko siedzi w naszej głowie, to my panujemy nad swoją wyobraźnią, która odgrywa duże znaczenie w naszym życiu. Przykład z życia: Gdy byłam mała bawiłam się pająkami i brałam je na ręce. Wszystko do czasu gdy ktoś wpadł przy mnie w histerię, krzycząc"o Boże, pająk, pająk!". Od tego czasu stał się on jedną z fobii, z którymi staram się walczyć (każdy kto mnie zna, przyzna, że nieskutecznie).
3. Czy jest sens...
...w ogóle się tego obawiać? Około 86% sytuacji których się obawiamy, nie zdarza się wcale, 8% to sytuacje, na które nawet nie mamy wpływu, więc czy warto się tym w ogóle przejmować? Nie od nas zależy, jak zareaguje druga osoba, jaka będzie pogoda itp., więc nie ma sensu zaplątać tym sobie głowy.
4. Oddech
Głęboki oddech i idziemy dalej. Jest to bardzo ważne, szczególnie dla osób, którym zdarzają się omdlenia w najmniej odpowiednich sytuacjach. Zwolnij oddech i nadaj mu odpowiedni rytm. Postaraj się by oddechy były w miarę głębokie. Zamknij oczy, policz na dziesięciu.. :)
5.Śpij
Oczywiście nie w sytuacji stresującej... Jeśli jednak wiesz, że czeka Cię coś, co może spowodować stres, postaraj się położyć wcześniej spać, dobrze wypocząć. Wyładować stres można także poprzez uprawianie sportu i odpowiednią dietę. Spotkanie z bliską osobą oraz czekolada także bardzo mnie uspokajają.
Stres można podzielić na dobry i zły. Ten dobry, mimo chwilowego dyskomfortu, może zmotywować nas do działania, zły zaś może mieć zupełnie odwrotne skutki. W życiu niestety nie mamy możliwości unikania stresu, warto więc nauczyć się odpowiednio z nim sobie radzić. Napiszcie w komentarzu jeśli macie jakieś sprawdzone rady, lub jeśli wypisane przeze mnie Wam się przydały. :)
Dorosłość, a dojrzałość
Kolosalna różnica, czyli kolejna dawka przemyśleń.
Zacznijmy od tego kim jest osoba dorosła. Dorosły jest człowiek, który ukończył lat osiemnaście, posiada swój dowód osobisty, w pełni za siebie odpowiada pod względem prawnym. To pojęcie każdy bardzo dobrze zna, jednak "dojrzałość" często interpretujemy niewłaściwie. W rzeczywistości, niektórzy nigdy nie dojrzewają, chociaż ciężko to przyjąć do wiadomości, inni dojrzewają znacznie szybciej od pozostałych. Tak już jesteśmy skonstruowani. Kierując słowa do "mojego pokolenia". Rozejrzyjcie się wokół siebie, na pewno znacie osoby, które nijak nie odnajdują się w sytuacjach gdy trzeba zachować powagę, a niekiedy nawet przebywając wśród ludzi, nie potrafią zająć się swoim życiem, bo przecież cudze jest ciekawsze i robią wszystko by daną osobę dobić, poniżyć, sprawić, by miała gorzej od niej. Wydaje się, że sprawa dotyczy tylko zawistnych nastolatek prawda? Nic bardziej mylnego. Kiedyś każdy z nas zda sobie sprawę, że tak na prawdę się nie zmieniamy. No więc czym jest dojrzałość jeśli nie zmianą?
Nauką. Dojrzałość nie jest niczym innym niż nauczeniem się słuchania, posiadania własnego zdania, ale i wyczucia momentu, w którym można je wyrażać. Osoba dojrzała rozumie, że nie zawsze jest czas i miejsce na wygłaszanie swoich poglądów, a na zawiść względem innych nie ma w naszym życiu miejsca. Szczerze powiem, że po głębszym zastanowieniu, nie ma osoby, której bym nienawidziła. Są po prostu osoby, które nie zasłużyły na szacunek, w takim wypadku trzeba ich tolerować, byle z dystansem. Każdy zasługuje na szansę, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że łatwo to mówić, a nie każdemu tą szansę łatwo dać, ale to jest właśnie dojrzałe podejście- nie muszę tej osoby lubić, ważne bym ją tolerowała oraz jej poglądy, z którymi absolutnie nie muszę się zgadzać.
Doświadczeniem. Każdy z nas niesie za sobą bagaż doświadczeń, który kształtuje nasz charakter i poglądy, o których wcześniej pisałam. Na to jacy jesteśmy teraz miało wpływ wiele czynników, wiele czynników będzie miało na nas wpływ w przyszłości, bo wciąż się zmieniamy. Ale chwila.. powiedziałam, że tak na prawdę się nie zmieniamy, czy znaczy to więc, że zaprzeczam sama sobie? Nie. Moje zdanie nigdy nie było ukierunkowane, że "jest tak i tak, to pewne", w każdym moim stwierdzeniu, jest cień wątpliwości i myślę nad innymi możliwościami. No więc kiedy się zmieniamy, a kiedy nie? Do bagażu doświadczeń zaliczamy każdą osobę, którą napotkaliśmy, z którą wymieniliśmy się spojrzeniami, niewątpliwie każdy nas czegoś uczy. To właśnie przez to kształtujemy się my sami, jeśli nie będziemy iść z biegiem czasu i wybierzemy ucieczkę w cztery ściany, nie poznając nikogo, ukrywając się przed światem, powtarzając codziennie te same schematy, do niczego nie dojdziemy. Człowiek uczy się na błędach swoich oraz innych ludzi. Czytając ten post zaczynasz zastanawiać się nad tym co napisałam, są rzeczy, z którymi się zgadzasz oraz takie, które możesz uważać za bezsens. To jest właśnie doświadczanie oraz kształtowanie siebie.
kapelusz- sh/h&m; t-shirt- stradivarius; jeansy- vero moda; botki- h&m
Post opóźniony, za co przepraszam, gdzie można spotkać tyle znajomych w jednym miejscu, jak nie na koncercie Kwiata.. :) Mam nadzieję, że chociaż część osób dotrwała do końca, w szkole zaczęłam trzydniowe rekolekcje, więc po 13 jestem już w domu, może uda mi się coś nagrać... Zależy mi na nagraniu odpowiedzi o włosach, gdyż po godzinie 16 będę je oglądała już tylko na podłodze u fryzjera.. Ostatnie zdjęcia przed podcięciem, efekty już wkrótce
Wszystko kwitnie wkoło... czyli wiosna już blisko
Jakiś czas mnie nie było, mam nadzieję, że tęskniliście ;)
Przyznam szczerze, że nie pisząc przez ponad tydzień odczuwałam pewną pustkę i dyskomfort, że czegoś nie zrobiłam, więc chyba śmiało mogę stwierdzić, że blog nie jest zwyczajnym pochłaniaczem czasu, tylko czymś dużo więcej. Co do spraw blogowych- bardzo prawdopodobne, że w czwartek zostanie zmieniony adres bloga ( już kiedyś to zapowiadałam, ale nie doszło to do skutku). Nie martwcie się jednak, na pewno mnie znajdziecie, bo nawet jeśli wpiszecie stary adres, przekieruje Was na nowy, dzięki pomocy mojego dobrego kolegi, który postanowił się tym zająć. Pomyślę też nad nowym wyglądem, jednak do tego wszystkiego potrzebuję nieco więcej czasu, ze względu na szkołę i inne obowiązki.
Dla "mojego" pokolenia, które rzadko sięga po stare przeboje, tytuł postu bardzo nawiązuje do piosenki, którą nagrali Skaldowie. Chociaż obecna pogoda wiosny zbytnio nie przypomina, kilka dni temu można ją było śmiało porównać do tej w piosenkach. Dzięki temu, miałam okazję współpracy z niesamowicie utalentowanym Michałem, z którym od pewnego czasu umawialiśmy się na zdjęcia. Osoby obserwujące mnie na fb, zapewne zobaczyły już kilka z nich, kolejne efekty tej współpracy zobaczycie już za chwilkę.
Po więcej zdjęć z tej sesji zapraszam do Michała:
Zaczynając pisać pomyślałam "chyba wyszłam z wprawy po tym tygodniu przerwy"... W następnym poście przegląd kolejnego sklepu internetowego oraz kolejna dawka zdjęć z tej sesji. ...
Jest jeszcze jedna sprawa. Przed chwilą przeczytałam na pewnym blogu artykuł o tym, jak wygląda życie blogera itd.. Ogólnie trochę mnie to zaskoczyło, bo tak naprawdę to czym się różni to od życia przeciętnego nastolatka, osoby dorosłej. Jest to jak każda inna pasja, przez którą z czasem, jeśli wyróżniasz się czymś, znajduje się kilka osób zainteresowanych Twoją działalnością. Czasem nachodzą mnie myśli "czy w ogóle warto to robić", "czy mam dla kogo to robić". Są jednak momenty, w których zdaję sobie sprawę z tego, że odpowiedzią na oba pytania jest zdecydowane tak! Jednak bez pewnych osób, odpowiedź zapewne byłaby zupełnie inna.. Zapytacie kim są te osoby? Jesteście nimi Wy, czytelnicy.
Jest wiele sytuacji, w których pokazujecie mi, że jesteście ze mną, że mogę na Was liczyć.. Przyznam szczerze, że jestem bardzo wrażliwą osobą, więc gdy ostatnim razem podeszła do mnie pewna osoba, przytuliła mnie i powiedziała "Kaila kocham Cię", ciężko było mi powstrzymać łzy.
Dziękuję za wszystko, pozdrawiam i wracam do fizyki...
Autoagresja
Dzisiejszy post miał być na zupełnie inny, również miał zawierać typowe dla mnie przemyślenia, które chyba wstawiam częściej niż raz w miesiącu... Jednak jakiś czas temu napisała do mnie pewna osoba, która poprosiła mnie o poruszenie bardzo ważnego tematu. Szczerze mówiąc trochę się wahałam, trudne tematy często wywołują liczne kontrowersje, jednak ktoś musi je poruszać. Ja postanowiłam przedstawić swoją opinię, z którą nie musi się każdy zgadzać.
Wczoraj tj. 1 marca obchodzony był Światowy Dzień Świadomości Autoagresji.
Niestety nie miałam możliwości opublikować postu wczoraj z tego powodu temat wydaje się być nieaktualny, uważam jednak, że wręcz przeciwnie, trzeba to nagłaśniać. Cała akcja polegała na tym, że pierwszego marca na ulice miały wyjść osoby ze wstążkami na rękach.
-pomarańczową, jeśli jesteś autoagresywny i potrzebujesz pomocy;
-białą, jeśli rozumiesz, bądź próbujesz zrozumieć i pomóc;
-pomarańczowo-białą, jeśli byłeś autoagresywny i pragniesz pomóc innym.
-białą, jeśli rozumiesz, bądź próbujesz zrozumieć i pomóc;
-pomarańczowo-białą, jeśli byłeś autoagresywny i pragniesz pomóc innym.
Jednak Kochani, nie chodzi tu o bawienie się w robienie ozdób na ręce. Chodzi o wsparcie osób, które doświadczyły samookaleczania się. Nie możemy być na to obojętni, niekiedy tacy ludzie potrzebują tylko wsparcia bliskich i zrozumienia. Na pewno każdy z Was miał w życiu dzień, w którym miał dość wszystkiego, miał dosyć życia. Jednak jest grupa ludzi, którą przerastają problemy i uważają, że jedynym sposobem jest sięgnięcie po żyletkę lub inny przedmiot, którym może zrobić sobie krzywdę, mając przy tym nadzieję złagodzenia cierpienia (bo przecież ból fizyczny znieść dużo łatwiej niż psychiczny). Niejednokrotnie rozmawiałam z takimi osobami, jednak KAŻDA z nich po pewnym czasie żałuje. Problemy mogą się rozwiązać, ból psychiczny ucichnie, jednak blizny pozostają. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że autoagresja nie zalicza się tylko do "cięcia się" ale są to także inne działania skierowane na uszkodzenie ciała (i duszy, bo można zadawać sobie także ból psychiczny). Innym powodem, chociaż rzadszym, jest chęć zwrócenia uwagi innych na swoje problemy. Nie róbcie tego! Często może to przynieść wręcz odwrotny efekt.
zdjęcia-Amelia
Na koniec zapraszam na stronę
znajdziecie tam wiele przydatnych porad i linków, gdzie możecie się zgłosić o pomoc lub uzyskać więcej informacji na ten temat. Pomagajmy sobie nawzajem i pamiętajmy, że życie mamy tylko jedno i powinniśmy cieszyć się każdą chwilą... bo po każdej burzy wychodzi słońce :)
Tłusty czwartek
- Ej Adam, dzisiaj tłusty czwartek.. dzień grubasów
- Wszystkiego najlepszego Kaila!
Takim miłym akcentem zaczęłam dzisiejszy dzień. Ostatnim czasy jem zdecydowanie mniej niż wcześniej, co trochę mi się odbija na wyglądzie i przy odpowiednich ćwiczeniach, drobnymi krokami zbliżam się do wymarzonej figury. Z tego powodu po wczorajszej rozmowie z moją mamą byłam lekko podłamana, bo pomijając fakt, że kompletnie zapomniałam o istnieniu takiego dnia, wywiązała się między nami ciekawa rozmowa, napisałabym wręcz na wyższym poziomie... Po zadaniu mi pytania "czy wiem jaki jest jutro dzień" wymieniłam praktycznie wszystkie szczegóły- datę, dzień tygodnia, tydzień roku.. Nie wpadłam na to, że jest to coś więcej niż kolejny nudny, czwartkowy dzień.
Nie mam nic do osób cieszących się tym dniem, hucznie go obchodzących.. Świetna tradycja Polska, kiedyś gdy potrafiłam zjeść kilka pączków jeden po drugim, był to dla mnie szczególnie miły dzień... Teraz wiele się zmieniło i na samą myśl o pączkach, faworkach i innych słodkościach, zrobiło mi się słabo. W ciągu całego dnia CHYBA (wiecie, skleroza nie boli..) nie zjadłam nic poza dwoma donutami, kilkoma faworkami i pączkiem. Do tej chwili jest mi tak słodko, że jak to piszę dostaję ślinotoku... :)
Okej. Wszystko spoko, jemy, cieszymy się, ale po wejściu na facebooka.. "Wiecie ile to ma kalorii?!", "będę to spalać tygodniami", "jeden pączek=300kcal! SMACZNEGO". Serio?.. Kochani rozumiem, że martwicie się o swoją wagę, a raczej przekazujecie te informacje innym, ale czy nie sądzicie, że odbiera to całą radość z jedzenia? To jeden dzień w roku, w którym bezkarnie możemy jeść za trzech, a mimo tego psujemy go sobie liczeniem kalorii.
A moje Robaczki ile pączków dzisiaj zjadły? Śmiało chwalcie się!
Ja natomiast wracam do oglądania Blog Roku 2013... Kto wie, może za rok uda mi się tam znaleźć? Wszystko zależy od Was! Krótko wypowiem się o wyniku w kategorii "blog nastolatek". Wygrała ją Jessika, której serdecznie gratuluję, chociaż nie ukrywam, że z całego serca kibicowałam Szczurkowi.
Niestabilność życiowa
Zdaję sobie sprawę z tego, że czytelnicy dzielą się na tych, którzy czytają posty oraz na tych co oglądają tylko zdjęcia, bo za dużo piszę.. Rozumiem, dlatego dzisiaj postarałam się zadowolić obie grupy :) Chciałam napisać pełny optymizmu post, jednak ostatnie wydarzenia zmusiły mnie do poruszenia pewnego ważnego tematu. Mianowicie niestabilności życia.
Teraz zapewne połowa osób będących po raz pierwszy na moim blogu pomyśli "Co 15-latka może wiedzieć o życiu? Jej wiedza ogranicza się do podstawowej i koniecznej". Myśl co chcesz, znam swoje wartości, wiem jaka jestem i jak może potoczyć się nasze życie, podejmując czasem jedną niepozorną decyzję. Rozmawiam z wieloma ludźmi, a dzisiejsza sytuacja otworzyła mi oczy na wiele różnych aspektów życia. Nie mam zamiaru wgłębiać się w szczegóły, razem z przyjacielem chociaż w drobnym stopniu zaopiekowaliśmy się pewną kobietą, która ewidentnie potrzebowała pomocy. Stąd pytania "Jak można potraktować drugiego człowieka jak psa? Czy tak ciężko jest pomóc drugiej osobie? oraz Jak można pozwolić sobie na życie na ulicy" krążą w mojej głowie do tej chwili. Jednego dnia możesz żyć szczęśliwie, drugiego zaufać komuś, kto najwyraźniej na zaufanie nie zasługiwał i stracić wszystko na co się pracowało latami. Jednakże gdzie tu sens? Wiadomo przecież, że bez pracy nic nie osiągniesz, więc czy nie lepiej zgłosić się po pomoc i chociaż w pewnym stopniu poprawić swoją sytuację życiową? Jest to kwestia lenistwa czy braku możliwości? Te pytania chyba zostaną bez odpowiedzi. Niestabilność polega tu głównie na tym, że nie możesz żyć w przekonaniu, że jeśli już jest dobrze, zostanie tak na zawsze. O swoje trzeba walczyć i nie liczyć na to, że ktoś zrobi wszystko za Ciebie. Mam niesamowicie mieszane uczucia w tej kwestii, ale nie umiem przejść obojętnie obok osoby proszącej mnie o pomoc.
Doceniajmy to co mamy, w jakiej sytuacji się znajdujemy, bo są ludzie, którzy mają od nas o wiele gorzej. Nie traćmy jednak świadomości, że ktoś ciężko zapracował na to, aby żyło nam się dobrze.
bluza- River Island
legginsy- C&A
buty- nike air force 1
fot.: Adaś
Co do bluzy, jest ona już moim urodzinowym prezentem (na 23 lutego) od mamy, kupionym podczas ostatniego dość spontanicznego wypadu do Szczecina. Zawsze miałam mieszane uczucia do takich wzorów, ta jednak niesamowicie przypadła mi do gustu :)
Mam nadzieję, że każdy z Was post zrozumiał, bo zdaję sobie sprawę z tego, że jest on dość zagmatwany.
Chciałam poruszyć ważny temat, jednak nie wchodząc w szczegóły wydarzeń, nie jest to proste.
Czekam na Wasze komentarze :)
Postanowienia Noworoczne
Równie dobrze mogła poruszyć ten temat w poprzednim poście jednakże wolałam wypisać je bardziej szczegółowo. Mam oczywiście na myśli postanowienia na ten rok, a analizując 2013, trochę ich się nazbierało. Wiem, że popełniłam mnóstwo błędów, straciłam wiele czasu praktycznie na nic, wiem, że mogłam spożytkować go o wiele lepiej. Czasem trzeba sobie uświadomić, że te minuty nic nie robienia, zamieniają się na godziny, te chwile już nigdy do nas nie wrócą, nie lepiej wstać i zrobić coś na co zwykle była reakcja "nie chce mi się"? Wiadomo, że znajdzie się grupa osób, która odpowie stanowcze NIE, ale znajdźmy się w tej przeciwnej, której kiedyś ta pierwsza będzie zazdrościć. Samodyscyplina, to pojęcie powinniśmy dobrze znać i je stosować jeśli można to tak określić. Koniec nieudolnego motywowania Was, przejdźmy do postanowień ;)
1. Poświęcanie więcej czasu nauce - z tym jest u mnie zdecydowanie najtrudniej, bo bardzo łatwo się rozpraszam. Jednak doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że stać mnie na więcej, nie muszę być przeciętna, każdy z nas ma w sobie wiele ambicji, musimy je tylko odkryć i pokonać lenistwo (przyznaję się, jestem leniwa)
2. Codzienne ćwiczenia- dotychczas były one niesystematyczne, dawały bardzo niewielkie efekty. Jeśli w ciągu tego roku, coś się zmieni na lepsze na pewno to zobaczycie. Mówiąc ćwiczenia mam na myśli rozciąganie się jak i pracowanie nad sylwetką. Poza tym... lato pokaże co robiliśmy zanim nadeszło...
3. rozwijanie pasji- mam tu na myśli kilka rzeczy. Taniec- bardzo niewiele umiem, mam także problem z tańczeniem przy innych (co nie dotyczy koleżanek z klasy, bo one muszą to znosić, niemal na każdym wf'ie). W tym roku mam zamiar pracować nad techniką i otworzeniem się na innych. Fotografia- mam wrażenie, że zeszłam na trochę złą drogę, z której powoli wracam na właściwą. Był okres, że wstawiałam bardzo mało autorskich zdjęć, dlatego chcę to zmienić, bo z fotografii lecę do modelingu (jakkolwiek głupio nie brzmiałoby to w moim wypadku, bo wiem, że to nie dla mnie, jednak lubię to robić i nie krępuję się ani przed, ani za aparatem). Blogowania- chcę iść na przód, robić, uczyć się nowych rzeczy i szlifować już poznane.
4. Poznawanie nowych ludzi- Chociaż ciężko to nazwać postanowieniem, mam na to wpływ tylko w połowie. W zasadzie jest to nieuniknione, poznaję wiele świetnych osób, zazwyczaj z inicjatywy tej drugiej (jestem pewna siebie, jednak jeśli chodzi o poznawanie nowych osób, nie lubię się narzucać i wolę, żeby to druga osoba wykazała zainteresowanie).
5. Pamiętać- pisząc, że nie będę niczego zapominała, z góry skazuję się na klęskę, bo znam siebie i wiem, że to mi się nie uda. Jednak czas się wziąć za siebie chociażbym miała przyklejać sobie milion karteczek gdzie się da, wiązać supełki (komuś to pomogło?), czy nawet pisać na czole co mam zrobić.
Pięć głównych postanowień na rok 2014, dorzucam jeszcze te, które wypisywałam na rocznicę blogowania. Trzymajcie za mnie kciuki!. Przy okazji... byłam ostatnio na zdjęciach z kolejnymi bardzo fotogenicznymi dziewczynami, które serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wspólne spędzenie czasu :)
Mam nadzieję, że i Wasze postanowienia noworoczne, jeśli takowe posiadacie, będą spełniane ;)
3. rozwijanie pasji- mam tu na myśli kilka rzeczy. Taniec- bardzo niewiele umiem, mam także problem z tańczeniem przy innych (co nie dotyczy koleżanek z klasy, bo one muszą to znosić, niemal na każdym wf'ie). W tym roku mam zamiar pracować nad techniką i otworzeniem się na innych. Fotografia- mam wrażenie, że zeszłam na trochę złą drogę, z której powoli wracam na właściwą. Był okres, że wstawiałam bardzo mało autorskich zdjęć, dlatego chcę to zmienić, bo z fotografii lecę do modelingu (jakkolwiek głupio nie brzmiałoby to w moim wypadku, bo wiem, że to nie dla mnie, jednak lubię to robić i nie krępuję się ani przed, ani za aparatem). Blogowania- chcę iść na przód, robić, uczyć się nowych rzeczy i szlifować już poznane.
4. Poznawanie nowych ludzi- Chociaż ciężko to nazwać postanowieniem, mam na to wpływ tylko w połowie. W zasadzie jest to nieuniknione, poznaję wiele świetnych osób, zazwyczaj z inicjatywy tej drugiej (jestem pewna siebie, jednak jeśli chodzi o poznawanie nowych osób, nie lubię się narzucać i wolę, żeby to druga osoba wykazała zainteresowanie).
Pięć głównych postanowień na rok 2014, dorzucam jeszcze te, które wypisywałam na rocznicę blogowania. Trzymajcie za mnie kciuki!. Przy okazji... byłam ostatnio na zdjęciach z kolejnymi bardzo fotogenicznymi dziewczynami, które serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wspólne spędzenie czasu :)
Mam nadzieję, że i Wasze postanowienia noworoczne, jeśli takowe posiadacie, będą spełniane ;)
Magia świąt
Wigilia już za nami, mam nadzieję, że spędziliście ją w ciepłym, rodzinnym gronie. Ja wczorajszy dzień wspominam wyjątkowo miło- po południu przyszedł Jędrek, wieczorem od jednej babci do drugiej, przez co w domu znalazłam się dopiero po jedenastej. Z przykrością stwierdzam, że świątecznego nastroju nie czułam prawie w ogóle, może wynika to z braku śniegu i pogody bardziej pasującej do Wielkanocy niż Bożego Narodzenia, może jest to spowodowane czymś innym. Mam tylko nadzieję, że ta "magia świąt" nie zanika wraz z wiekiem, bo chciałabym to jeszcze kiedyś poczuć, a po raz ostatni czułam ją dwa lata temu...
Czym jest ta cała magia świąt?
Każdy rozumie to pojęcie inaczej, ja postanowiłam zapytać o to kilku znajomych z czego dwie odpowiedzi spodobały mi się szczególnie. Sama nie umiałabym wyjaśnić tego "podręcznikowo", jednak jako ktoś kto miał z nią do czynienia uważam, że jest to wielki worek, do którego wrzuciłabym zapach suszonych skórek pomarańczy, godzenie się z ludźmi, na których zazwyczaj z różnych powodów nie możemy patrzeć, odwaga, której nabieramy, wspólne śpiewanie kolęd, ŚNIEG, którego nam niestety zabrakło (tak wiem, w jakimś poście na niego narzekałam, ale w święta moje podejście do niego bardzo się zmienia) i do któregoś roku życia szukanie św. Mikołaja i prezenty, które w magiczny sposób znajdowały się pod choinką.
"Magia świąt? Uśmiechem każdej osoby, zgrana rodzina, wtedy kiedy wiadomo, że nie musi się kłamać, że możemy być sobą tak o. Po prostu. Śnieg za oknem, zapalona choinką" - Patryk
"Magia świat to takie uczucie, które nas porusza żebyśmy robili rzeczy których zwykle nie robimy bo np. nie mamy na nie odwagi. Jedni ludzie zaczynają sprzątać, inni postanawiają wyznać komuś miłość i zaprosić go na Wigilie a jeszcze innych coś rusza i np. zaczynają pomagać innym. Na każdego to działa inaczej" - Niku
Z ich odpowiedzi wynika, że większość rozumie to bardzo podobnie, pojedyncze osoby wymieniły jedynie prezenty lub jedzenia, ale wiadomo, że każdy podchodzi do świąt inaczej :) Myślę, że nadszedł czas na pokazanie jak z okazji świąt zmienia się mój dom oraz jakie prezenty znalazłam w tym roku pod choinką
Gdybym miała powiedzieć z czego cieszę się najbardziej chyba nie dałabym rady. Słuchawki sony, które przydadzą się najbardziej sprawiły, że położyłam się wczoraj spać około piątej (no przecież trzeba było wypróbować..), karta podarunkowa do H&M... tego chyba nie muszę komentować, komu by się nie przydała :) ale album na zdjęcia z ramkami w postaci wyżej przedstawionej... najcudowniejszy od najlepszego Mikołaja na świecie.
A co Wy myślicie o "magii świąt"?
Raj na ziemi, czyli przemyślenia cz.1
W urodzinowym poście zapowiedziałam, że przynajmniej raz w miesiącu pojawi się post z serii przemyśleń. Zacznę je numerować, tak aby w każdym miesiącu pojawił się chociaż jeden post tego typu. W rzeczywistości, niemal w każdym pojawia się jakaś moja dygresja, przemyślenia, ale posty takie jak ten postaram się realizować w jednym, określonym temacie i z niego nie schodzić. Radość dla osób, które uwielbiają czytać długie posty, poprzeplatane zdjęciami... :)
Dzisiaj chciałam rozpisać się na temat ,, dlaczego życie nie jest idealne'' oraz ,,jedyne o czym marzę to nierobienie nic''. Zacznę od przypowieści Paulo Coelho (którą na potrzeby bloga skróciłam), do której będę się później odwoływać:
Niebo czy piekło
,,Po śmierci Juan trafił do miejsca, gdzie otaczało go wszystko o czym marzył. Nagle podszedł do niego ubrany na biało człowiek i powiedział: – Możesz do woli korzystać ze wszystkiego. Z całego jadła, rozkoszy i rozrywek. Zachwycony Juan zrobił więc wszystko, o czym marzył za życia.
Po wielu latach spędzonych na przyjemnościach spełniony już Juan odszukał człowieka w bieli.
– Próbowałem wszystkiego, czego pragnąłem. Teraz chciałbym pracować, aby poczuć się potrzebnym.
– Przykro mi, jest to jedyna rzecz, której nie mogę dla ciebie zrobić.
– To straszne! Będę przez całą wieczność umierał z nudów. Już tysiąc razy bardziej wolałbym być w piekle!
Istota w bieli zapytała szeptem: – A myślisz, że gdzie teraz jesteś?"
Tak.. Wszystko jest piękne do czasu. Przedstawiona postać w bieli wydaje nam się taka ciepła, daje nam wszystko czego możemy zapragnąć. Jednak to ,,wszystko'' po pewnym czasie okazuje się niczym, bo każdy z nas chce czuć się potrzebny. Racja, często bywa tak, że nakładane na nas obowiązki kumulują się do tego stopnia, że przestajemy mieć nad nimi kontrolę, jednak wyobrażając sobie sytuację, że tracę je wszystkie czułabym ogromną pustkę. Kończąc ten temat, zastanówmy się czasem jak ważne role pełnimy, jak bardzo pomagamy małymi rzeczami oraz jak wiele znaczy to dla nas.
Dwa zdjęcia z dosłownie 5 minutowej sesji z Gosią, na którą poszłam w roli fotografa. Takie współprace to ja lubię! Przychodzę, robię zdjęcia i po 10 minutach wracamy zadowolone ze zrobionej pracy. Planuję kilka niespodzianek pod koniec grudnia, może na początku mi się uda, zobaczymy co z tego będzie, caaałe dwa tygodnie ciężkiej pracy w szkole i po szkole... Ale czego się dla Was nie robi :)
........................................................
Patrzcie jaki kochany, poleca mnie... Zapraszam do obejrzenia jego filmików! :)
........................................................
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































