Tangle Teezer i wyczekiwana niespodzianka

Dzisiaj post typowo włosowy, jeśli jeszcze nie przeszliście do niespodzianki na samym dole posta zapraszam do przeczytania recenzji szczotki, którą wiele osób uznało za magiczną, nadzwyczajną. Postanowiłam sprawdzić jak to wygląda w rzeczywistości, bo nie wierzyłam, że może istnieć szczotka, którą nie będę sobie wyrywała połowy włosów z głowy. 
Przyszła do mnie dzisiaj i oczywiście od razu przeszła wszelkie testy sprawdzające jej niezwykłość.
Pierwsze wrażenie- wygląda nieco śmiesznie, ale jest bardzo wygodna przy rozczesywaniu, tak jak zapewniał producent- idealnie dopasuje się do rąk (nawet tak małych jak moje).  Wybrałam wersję składaną, przez co jest bardziej praktyczna i mogę ją zabrać wszędzie.
tangle teezer starlettangle teezer
Kolejną sprawą są jej ząbki. Nad sprawdzeniem ich też trochę posiedziałam, znalazłam we włosach wielki kołtun i zamiast rozczesywać go od dołu to (o zgrozo) zaczęłam od samej góry, pociągając szczotką w dół. Jak to się stało, do teraz nie wiem, ale TT poradziła sobie z tym bez problemu. 
Jestem osobą, która testując coś chce zrobić to na 100%, więc wciąż zaciekle szukałam jakieś wady. 
Poszukiwaniami zainteresował się przedstawiony niżej Ryszard. On także stał się testerem.. który jak widać bardzo polubił nową, złotą zabawkę. Co za tym idzie, w szczotce magicznym sposobem znalazło się pełno siwych kłaków. 
O nie, teraz pewnie ciężko będzie je wyciągnąć, co ja teraz zrobię...
Nie myśląc długo, włożyłam ją pod kran, opłukałam wodą.. i po sierści nie było ani śladu, a szczotka wyglądała jak nowa, nie trzeba jej było nawet wycierać.tangle teezer starlet opinie
Wniosek: Szczotka godna poleceniatangle teezer recenzje


To wcale nie jest filmik z odpowiedziami na Wasze pytania...

Balony z helem i inne niespodzianki


Ostatnie próbne testy już za mną, nie wiem jak to możliwe, że z "za rok testy", zrobiło się "za niecały miesiąc testy!"... Czas zdecydowanie nas nie lubi, każe zaciskać pasa, który ma się podobno poluzować po egzaminie. Nie oszukujmy się, później przyjdzie pora na poprawianie ocen, naciąganie, byle tylko podnieść sobie średnią i punkty do szkół średnich. Kaila taka niepoprawna optymistka...
A teraz trochę lepszych wiadomości! Po 10 miesiącach musiałam nagrać nowy filmik, bo poprzedni niestety zgubiłam, jednak obecny jest kilka sekund dłuższy (szał!) 
Aby zamknąć na jakiś czas sprawy youtubowe muszę nagrać jeszcze w najbliższym czasie (którego po prostu nie ma) odpowiedzi na pytania związane z włosami i może my morning routine, chociaż póki co bardzo ze sobą pod tym względem walczę, z tego względu, że zrobiło to tak wiele osób, że ciężko zrobić z tego coś nowego i świeżego. Wracając na chwilę do moich włosów.. We wtorek idę do fryzjera, zobaczymy co  tego wyniknie, bo przez ostatnie dwa lata unikałam go jak ognia... Nie zamierzam wprowadzać wielkich zmian, chcę je po prostu obciąć, a co z tego będzie na pewno zobaczycie :) 

Kardigan- Pull&Bear
T-shirt- Stradivarius
Szorty- River Island
Sztyblety- allegro


Zawziętość

Dni lecą tak szybko, że czasem nawet nie zauważam ile się wokół dzieje. Szczerze mówiąc życie teraz zaczyna się w piątek po piętnastej, kończy w niedzielę wieczorem. Jeszcze półtora miesiąca do egzaminu co niezbyt mnie cieszy, wręcz powiedziałabym, że sama myśl o tym jest męcząca, a coraz większa ilość dochodzących przygotowań do niego jeszcze bardziej dobija. Staram się być bardziej aktywna w sferze blogowo- youtubowej, ale wiadomo.. nauka. Tak więc z tego miejsca pozdrawiam wszystkich trzecioklasistów- łączmy się w bólu.

Co u mnie słychać? Dzisiejszy post nie ma konkretnego tematu, dlatego mogę sobie pozwolić na wiele wtrąceń, niekoniecznie trzymając się jednego wątku. Od kilku dni, pełna zapału i zawziętości (zobaczymy jak długo..) ćwiczę, lepiej się odżywiam i ograniczam słodycze. Jestem dumna z samej siebie, bo przychodzi mi to bardzo trudno, ale jeśli stawiam sobie jakieś cele, to chcę do nich dążyć. Co do postów na blogu, mam zaplanowanych ich dość sporo, jednak nie mam pojęcia kiedy je powstawiam, ze względu na to, że za często tu ostatnio nie zaglądam. Mogę jedynie obiecać, że będzie kilka postów kosmetycznych, przemyśleń, mam też w planach parę ciekawych pomysłów na zdjęcia... Czas pokaże! :)

zdjęcia robił mi Adam
Wyżej takie małe porównanie.. Oczekiwania czyli zdjęcie na opakowaniu i rzeczywistość...

Wracając do youtube. Od niepamiętnych czasów główne pytania zadawane mi w komentarzach, na asku, ogólnie wszędzie dotyczą moich włosów. Poddaję się i postanawiam nagrać Wam wreszcie filmik na ich temat. Dlatego pod tym postem macie okazję zapytać o wszystko co ich dotyczy. Nie wiem jeszcze czy będzie to w formie suchych odpowiedzi, czy wymyślę co innego, póki co liczę tylko na kreatywność z Waszej strony. 

Happy Valentine's Day!

Standardowo, zaplanowane posty, się nie publikują więc z 24 godzinnym opóźnieniem, prezentuję Wam post :) Zmieniłam trochę treść we fragmencie o tym jak spędziłam ten dzień, ponieważ wyszło kilka niespodzianek, których się za nic nie spodziewałam. Nie będę się zbytnio rozpisywać, ponieważ nie po to nagrywałam na yt żeby teraz robić Wam wykład co sądzę o walentynkach, jednak wypadałoby chociaż musnąć ten temat. 
Co sądzę o walentynkach?
Myślę, że są one świętem dość komercyjnym, jednak czy nie miło jest dostać drobny upominek od ukochanej osoby, szczególnie jeśli jest to coś zrobionego przez nią lub słodycze? Uczucia powinniśmy okazywać sobie codziennie, jednakże dla niektórych taki dzień w roku jest pretekstem do otworzenia się przed drugą osobą. Obchodzenie tego święta jest dla niektórych wręcz nie do pomyślenia, bo nie jest ono tradycją "typowo polską", jednak co jest złego w serduszkach i czekoladkach? W nadmiarze mogą się oczywiście przejeść, ale myślę, że ten jeden dzień w roku można to przetrwać. To co mnie odrobinę śmieszy to pary, które widać na ulicach dopiero w tym dniu, żeby pokazać, że nie jest się samotnym w dniu zakochanych... Czemu tak nie jest codziennie? No cóż, ciężko powiedzieć, nie zamierzam się w to wgłębiać.
Jak spędziłam walentynki? 
Jako, że moje kochanie pojechało na snowboard na tydzień, nie mieliśmy okazji się spotkać, ale tak jak pisałam wcześniej- uczucia powinno się okazywać codziennie, więc nie zrobiłoby nam większej różnicy to czy spotkalibyśmy się dzisiaj, czy jak wróci. Zacznę od tego, że piątek czternastego okazał się przysłowiowym piątkiem trzynastego, bo od początku dnia nic mi nie wychodziło. Umawiając się z Gosią o godz. 12 w askanie nastawiłam sobie 4 budziki, z czego nie zadzwonił żaden... Otwierając oczy, zobaczyłam tylko 12:30, w co początkowo nie wierzyłam, bo przecież jak to możliwe, żeby mnie nie obudził żaden z czterech budzików. Spóźniona, ale przyszłam. Około godz 16 wsiadłam w szynobus i pojechałam do spokojnej Witnicy. Był to bardzo spontaniczny pomysł, sama do ostatniej chwili nie wiedziałam co będę robić. Początkowy plan był taki, że pojadę do Łucji i wrócę około godz 22, wyszło na to, że jest godzina ósma (data postu jest datą wczorajszą), a w domu jestem dopiero od godziny. 

Zdjęcia robiła mi cudowna Gosia (blog) sztyblety- allegro ;cały zestaw- vero moda

TUTAJ MAŁA NIESPODZIANKA. Dla tych, którzy nie śledzą mojego fanpage na fb, udostępniam dopiero teraz. Na ferie obiecałam, że pojawi się coś na youtube, spełniłam obietnicę, więc nie pozostało mi nic innego tylko zaprosić Was do obejrzenia, nieco nieaktualnego już filmiku. Tak na marginesie.. Ja i "nierozpisywanie się".. Chyba mi to nie wychodzi. 



Przypominam o konkursie! Baner do konkursu na vinted znajdziecie po lewej stronie bloga, pod archiwum. Bez Waszych głosów się nie uda :)

Violet - co słychać u Kaili

11 dni do urodzin... 
Uwielbiam moment, w którym zadaję sobie pytanie "jaki dziś dzień tygodnia?".. Uroki ferii. Taka nieświadomość czasu ma swoje wady np. przy dodawaniu postów tutaj, bo wydaje mi się, że dodałam ostatni 2 dni temu, po czym zdaję sobie sprawę z tego, że przerwa była znacznie dłuższa. Czas płynie niesamowicie szybko. Dzisiaj bez żadnego konkretnego tematu, chciałam pokazać Wam moją propozycję walentynkowego outfitu (foto. Adam) oraz poruszyć kilka wątków. 

Po pierwsze, pisałam już o tym na asku, tutaj chętnie się powtórzę, bo wydaje mi się, że jednak zagląda tu większe grono odbiorców, chciałam podziękować Wam za wszystkie wiadomości na fb typu "Hej Kaila, mogłabyś podać mi swój adres? Bardzo chciałabym wysłać Ci coś na urodziny", które ostatnio dostaję. Nic nie cieszy tak bardzo jak uświadomienie sobie, że to co robisz w internecie, "wychodzi na świat realny". Każda kartka/ list/ paczka od Was to wielki uśmiech na twarzy.. oraz łzy szczęścia, że mam przy sobie takich niesamowitych ludzi. 
kołnierzyk- vila; koszulka- Bershka; spódniczka, buty- h&m

Po drugie, chciałam uchylić rąbek tajemnicy, którą długo przed Wami skrywałam, mianowicie niespodzianki, którą obiecywałam przed feriami... Co to może być? Jesteście ciekawi? Filmik opublikuję najpóźniej jutro wieczorem! Warto więc zajrzeć na fan page czy się nie pojawił.

Kolejna sprawa- mała prośba do Was. Biorę udział w konkursie na vinted i potrzebuję Waszych głosów! Szanse niewielkie, jednak zawsze warto próbować, tym bardziej, że konkurs kończy się dzień po moich urodzinach, byłaby to świetna niespodzianka! :) Wystarczy mieć konto na stronie oraz kliknąć "GŁOSUJ" pod zdjęciem, do którego przekieruje Cię kliknięcie w baner niżej. (umieściłam go także po lewej stronie bloga). 



Raj na ziemi, czyli przemyślenia cz.1

W urodzinowym poście zapowiedziałam, że przynajmniej raz w miesiącu pojawi się post z serii przemyśleń. Zacznę je numerować, tak aby w każdym miesiącu pojawił się chociaż jeden post tego typu. W rzeczywistości, niemal w każdym pojawia się jakaś moja dygresja, przemyślenia, ale posty takie jak ten postaram się realizować w jednym, określonym temacie i z niego nie schodzić. Radość dla osób, które uwielbiają czytać długie posty, poprzeplatane zdjęciami... :) 
Dzisiaj chciałam rozpisać się na temat ,, dlaczego życie nie jest idealne'' oraz ,,jedyne o czym marzę to nierobienie nic''. Zacznę od przypowieści  Paulo Coelho (którą na potrzeby bloga skróciłam), do której będę się później odwoływać: 

Niebo czy piekło
,,Po śmierci Juan trafił do miejsca, gdzie otaczało go wszystko o czym marzył. Nagle podszedł do niego ubrany na biało człowiek i powiedział: – Możesz do woli korzystać ze wszystkiego. Z całego jadła, rozkoszy i rozrywek. Zachwycony Juan zrobił więc wszystko, o czym marzył za życia.
Po wielu latach spędzonych na przyjemnościach spełniony już Juan odszukał człowieka w bieli.
– Próbowałem wszystkiego, czego pragnąłem. Teraz chciałbym pracować, aby poczuć się potrzebnym.
– Przykro mi, jest to jedyna rzecz, której nie mogę dla ciebie zrobić. 
– To straszne! Będę przez całą wieczność umierał z nudów. Już tysiąc razy bardziej wolałbym być w piekle!
 Istota w bieli zapytała szeptem: – A myślisz, że gdzie teraz jesteś?"

Tak.. Wszystko jest piękne do czasu. Przedstawiona postać w bieli wydaje nam się taka ciepła, daje nam wszystko czego możemy zapragnąć. Jednak to ,,wszystko'' po pewnym czasie okazuje się niczym, bo każdy z nas chce czuć się potrzebny. Racja, często bywa tak, że nakładane na nas obowiązki kumulują się do tego stopnia, że przestajemy mieć nad nimi kontrolę, jednak wyobrażając sobie sytuację, że tracę je wszystkie czułabym ogromną pustkę. Kończąc ten temat, zastanówmy się czasem jak ważne role pełnimy, jak bardzo pomagamy małymi rzeczami oraz jak wiele znaczy to dla nas.

kardigan- tally weijl
t-shirt- sh
spodnie- diverse
buty- allegro

Dwa zdjęcia z dosłownie 5 minutowej sesji z Gosią, na którą poszłam w roli fotografa. Takie współprace to ja lubię! Przychodzę, robię zdjęcia i po 10 minutach wracamy zadowolone ze zrobionej pracy. Planuję kilka niespodzianek pod koniec grudnia, może na początku mi się uda, zobaczymy co z tego będzie, caaałe dwa tygodnie ciężkiej pracy w szkole i po szkole... Ale czego się dla Was nie robi :)
........................................................
Patrzcie jaki kochany, poleca mnie...  Zapraszam do obejrzenia jego filmików! :)

1 URODZINY BLOGA

Moje najukochańsze Robaczki na świecie! 
Zdaję sobie sprawę z tego, że tytuł bardzo oryginalny, ale liczy się całokształt! :)
Równiutko rok i 10 dni temu na blogu pojawił się pierwszy wpis. Nie zauważyłam nawet kiedy ten czas tak zleciał, uświadomienie sobie, że minęło tyle czasu... bezcenne. 
Oto post, na który czekało tak wiele osób, to już, doczekaliście się. Mam nadzieję, że sprostam Waszym oczekiwaniom co do niego, a zapewne są one duże ;)

Kaila & Łucja

W poprzednim poście pisałam o dwóch nocach spędzonych u Basi. O dwóch kolejnych u mnie chciałam napisać w tym poście, jednak pomyślałam, że zrobię coś o co prosiło mnie już bardzo dużo osób, od dość dawna. Pozbierałam materiały z całego roku naszej znajomości z Łucją i zrobiłam z tego filmik. Dzięki temu łatwiej będzie Wam sobie wyobrazić jak wyglądają nasze spotkania, oraz jak fałszuje Wasza Kaila :) Poza tym zobaczycie efekty wspólnych zdjęć z Basią, które robił nam Adam (na filmiku będą pokazane kulisy tej ,,sesji''). 
Historia naszej przyjaźni
Basię- Łucję poznałam na obozie tanecznym w Ustce w 2012 roku. Początkowo nie zwracałyśmy na siebie uwagi, obydwie mamy trudne charaktery. Pewnego pięknego dnia, los sprawił, że musiałyśmy zatańczyć przeciwko sobie (taka taneczna bitwa, na jednym z zajęć). Skończyło się na remisie, bo tak dobrze ze sobą ,,grałyśmy'', że nie mogli rozstrzygnąć, która jest lepsza. Od tego czasu, zaczęłyśmy ze sobą rozmawiać. Ostatniego dnia gdy wszyscy wylewali łzy w koszulki każdego z kim musieli się pożegnać, poszłyśmy posiedzieć przy basenie. Zaczęłyśmy szczerze rozmawiać, o sobie, o rodzinie, o wszystkim. Obiecałyśmy sobie, że jeszcze się zobaczymy. Niedługi czas po obozie, zorganizowaliśmy spotkanie ,,poobozowe''. Większość czasu poświęciłyśmy na nim sobie, później po raz pierwszy pojechałam szynobusem do Witnicy, bo nie mogłyśmy się nagadać. Od tamtego czasu regularnie się odwiedzamy, czuję się przy niej niesamowicie swobodnie, wiem, że możemy porozmawiać o wszystkim, nie wstydzić się niczego. Wspólne tematy, plany, wspomnienia... z nikim nie mam ich aż tylu i mogę otwarcie powiedzieć, że z Nią jestem najbliżej.

Najczęściej zadawane pytanie dotyczące Basi: Ile ma lat? Jesteście w tym samym wieku? - OTÓŻ NIE. Mało kto mi w to wierzy, ale Łucja jest ode mnie rok młodsza (99) 

Happy Birthday Kawu

Zacznę od tego, że Kawu ma dzisiaj urodziny więc wraz ze wszystkimi czytelnikami składam jej po raz kolejny (chyba trzeci?) życzenia! Prezentami chwalić się można, a tym bardziej takimi więc opublikuję tu filmik zrobiony przez Michała, mnie, Adama i Nikolę. Warto obejrzeć :)


A to kilka zdjęć z ostatnich dni. Nie mogłam ich opublikować wcześniej, ponieważ Kawu zorientowałaby się, że coś dla niej szykujemy. Tak żyła w błogiej nieświadomości aż do dzisiaj :)

Doczekaliście się...

Nie musicie mi nic pisać... wiem, że miałam to dodać dawno, dawno temu ale jakoś nie mogłam się za to zabrać, a jak już raz to zrobiłam, to mi się usunął. Oczywiście chodzi mi o filmik z odpowiedziami na pytania, które mi pisaliście. Jako, że jest to pierwszy jaki nakręciłam, przerobiłam to nie jest on świetny, wyszedł średnio, ale już dostałam dość wiadomości typu ,,kiedy filmik ? :ccc'' żeby go teraz nie wstawić.

Nie jestem przyzwyczajona do stania i gadania przed aparatem, zdecydowanie łatwiej jest wyrażać mi myśli poprzez pisanie, dlatego wyszło jak wyszło. Jeśli jeszcze kiedyś cokolwiek będę nagrywała to na pewno w innym miejscu, ale obecnie tylko stojąc przy oknie mogłam być dobrze oświetlona....:)



STO LAT DAWID !

HOT 15 Dawida. 
Chyba wszystko co chciałam Ci powiedzieć ujęłam w filmiku, może poza tym, że znamy się od nie dawna a mam wrażenie, że bardzo długo. Jesteś świetny, nie zmieniaj się nigdy, obyś podbijał wszystkie wystawy fotograficzne, wygrywał konkursy oraz żeby Twój BLOG odwiedzało bardzo dużo ludzi, którzy zauważą Twoją pasję, w której się niesamowicie realizujesz. 
Sto lat ♥

FILMIK:

YouTube

Pewnie każdy z Was śledzi, subskrybuje różnych ludzi na Youtube. Dzisiaj chciałam pokazać Wam moich ulubieńców, czyli kanały osób, których oglądam najczęściej. Jeśli Wy też macie swoich ulubieńców, piszcie w komentarzach linki do ich profili bądź filmików :)  Osoby, które zaraz zobaczycie urzekły mnie swoim poczuciem humoru, osobowością, sposobem w jaki przedstawiają swoje zdanie. Każdy z nich zdecydowanie zasługuje na miano ,,najlepszych''

                                                                                 ChocolateMilk