3, 2, 1 UŚMIECH!

Do dzisiejszej recenzji przygotowywałam się kilka tygodni.Od kiedy pamiętam szukałam pasty, która nie tylko wybiela, ale też nie powoduje nadwrażliwości. W poszukiwaniach pomogła mi firma atos, która idealnie dobrała pastę, która spełnia wszystkie moje oczekiwania, ponadto sposób w jaki jest zapakowana po prostu powala. 

1 URODZINY BLOGA

Moje najukochańsze Robaczki na świecie! 
Zdaję sobie sprawę z tego, że tytuł bardzo oryginalny, ale liczy się całokształt! :)
Równiutko rok i 10 dni temu na blogu pojawił się pierwszy wpis. Nie zauważyłam nawet kiedy ten czas tak zleciał, uświadomienie sobie, że minęło tyle czasu... bezcenne. 
Oto post, na który czekało tak wiele osób, to już, doczekaliście się. Mam nadzieję, że sprostam Waszym oczekiwaniom co do niego, a zapewne są one duże ;)

DISNEYLAND ♥

WRÓCIŁAM!
Dwa tygodnie na obozie minęły bardzo szybko. Mam tak dużo zdjęć, że nie ma innej opcji, niż podzielenie ich na trzy posty, tak więc w tym opiszę tylko mój pobyt w Disneylandzie.
 Moja podróż zaczęła się od przejazdu małym busem do Świebodzina, z którego zabrał mnie niesamowicie wygodny autokar fanclubu. Już po wejściu do niego, poznałam kilka na prawdę spoko osób. Po 16-stu godzinach jazdy, byliśmy już w Paryżu. Pierwszego dnia w porannych/popołudniowych godzinach weszliśmy do Disneylandu. Spędziliśmy tam 8 godzin. Nie żałuję niczego, chociaż nie ukrywam, że podczas jazdy Big Mountain Thunder Roller Coaster krzyczałam ,, Sandra nienawidzę Cię, gdzie Ty mnie zabrałaś'' ( po dotarciu cała i zdrowa na koniec kolejki powiedziałam tylko trzy słowa ,,jedziemy jeszcze raz?'').  Dom strachu także przyprawił nas o dreszcze, ale tym razem, to nie ja panikowałam. Byłam tak ciekawa wszystkiego, że całą drogę (jechałyśmy małymi wagonikami i mijałyśmy ,,żywe trupy'') śmiałam się i rozglądałam dookoła. Szczerze mówiąc, cały park jest to miejsce tak magiczne, że mogłabym tam zamieszkać... Może nie wszyscy tak to odczuwają, ale ja i moja wyobraźnia miały się tam bardzo dobrze, poczułam się jakbym znowu miała 6 lat i uznałam wraz z Sandrą (koleżanką z pokoju, z którą cały czas chodziłam), że mogłabym tam pracować jako Roszpunka. Niezły pomysł, nie?... :D

Livingroom

Dzisiejszy dzień jak najbardziej rodzinny. Najpierw ,,rano'' (czyt. godz 14) wpadła babcia, potem o 16 pojechałam z mamą i Arkiem na pizzę do Livingroom'u. Muszę przyznać, że jest to jedno z niewielu miejsc, które jest tak świetnie urządzone, można posłuchać w nim nastrojowej muzyki, a i osoby tam pracujące są niezwykle miłe i uprzejme. CUDO. Specjalnością tej restauracji/ kawiarni we włoskim stylu są przede wszystkim kawy, jednak dobrym pomysłem jest także obiad w tym miejscu. Każdego znajdującego się w pobliżu zachęcam do odwiedzenia, bo na prawdę warto. Strona kawiarni.


Nauka latania

Dodaję późno, ale dopiero wróciłam do domu z warsztatów tanecznych. Jutro też idę, ale postaram się wziąć aparat i porobić jakieś zdjęcia na zajęciach. 
Wczoraj wieczorem Dawid opublikował Gravity II. Dla tych co chcą zobaczyć jak zawodowo latamy po mieście zapraszam: 


Oraz kilka zdjęć, które ukradłam Dawidowi:

YouTube

Pewnie każdy z Was śledzi, subskrybuje różnych ludzi na Youtube. Dzisiaj chciałam pokazać Wam moich ulubieńców, czyli kanały osób, których oglądam najczęściej. Jeśli Wy też macie swoich ulubieńców, piszcie w komentarzach linki do ich profili bądź filmików :)  Osoby, które zaraz zobaczycie urzekły mnie swoim poczuciem humoru, osobowością, sposobem w jaki przedstawiają swoje zdanie. Każdy z nich zdecydowanie zasługuje na miano ,,najlepszych''

                                                                                 ChocolateMilk