Dzisiejszy post będzie nieco inny od pozostałych. W zasadzie nie będzie on pisany jedynie przeze mnie. Pomogła mi w nim najważniejsza osoba w moim życiu, mianowicie moja mama. Swą nietypową formę nabrał z okazji urodzin bardzo wyjątkowej i niewątpliwie bliskiej nam obu osoby.Przekie
Pzekierowanie
Krótka historia długiej przyjaźni
Dzisiejszy post będzie nieco inny od pozostałych. W zasadzie nie będzie on pisany jedynie przeze mnie. Pomogła mi w nim najważniejsza osoba w moim życiu, mianowicie moja mama. Swą nietypową formę nabrał z okazji urodzin bardzo wyjątkowej i niewątpliwie bliskiej nam obu osoby.I żyli długo i szczęśliwie...
...Takimi słowami mogłabym zakończyć minione, wolne dni.
Majówkę jak najbardziej zaliczam do udanych, działo się tak wiele, że nie miałam okazji napisać dla Was wcześniej..
Początek tygodnia rozpoczynający majówkę był bardzo obiecujący, nic nie zapowiadało, że akurat w tak ważny dzień jak piątek będzie zimny, deszczowy i na pewno nie sprzyjający noszeniu sukienek oraz kręceniu włosów. Dlaczego z tylu dni wolnego postanowiłam opisać ten jeden?..
Otóż drugiego maja odbył się ŚLUB. Żeby rozwiać wszystkie wątpliwości- nie, nie mój, a mojej mamy.
Tego dnia nawet paskudna pogoda nie popsuła mi humoru, chodź nie ukrywam, byłam poddenerwowana. Poranna wizyta u fryzjera mocno podniosła mnie na duchu, jednak mimo to miałam wrażenie, że wszyscy wokół przelewają na mnie swój stres, bo z obecnych, przejmowałam się najbardziej. Słysząc w urzędzie słowa "Jesteście państwo małżeństwem", coś we mnie pękło, powtarzanie sobie w myślach "Jesteś twarda, nie rycz" także nie pomogło.

W urzędzie oraz na późniejszym obiedzie, towarzyszył mi chłopak.
Jego obecność także sprawiła, że momentalnie się uspokoiłam, no ile można płakać...
Przyjęcia w gronie najbliższej rodziny i przyjaciół, kojarzą się niektórym ze sztywnymi rozmowami i jak najszybszej ucieczce, by uniknąć kontaktu z osobami, które czasami widzimy tylko w święta lub inne tego typu sytuacje. U mnie jest zupełnie inaczej, wszyscy są wobec siebie szczerzy, chętnie się spotykają i na pewno nie są to ludzie, z którymi jedyne o czym można pogadać to "co u Ciebie/ jak w szkole?". Czas płynął niesamowicie szybko i chodź pogoda zdecydowanie nie dopisała, dzień uważam za bardzo udany.
Wspieraj WOŚP!
Piszę szybko, ponieważ temat jest bardzo ważny i aktualny, który porusza ostatnio masa youtuberów, na blogach zbyt wielu tych wątków nie zauważyłam, jednak nie liczy się ilość, tylko jakość przekazu. Zdaniem tasiemcem doskonale wprowadziłam Was do sprawy.
22 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jest już dzisiaj. Wrzucając do puszki nawet drobną sumę przyczyniasz się do czegoś wielkiego. Spójrzmy chociażby na wspomnianych wcześniej youtuberów, którzy mają po kilkadziesiąt tysięcy widzów (przy okazji, stworzyli oni wirtualną puszkę, do której również można "wrzucać"datki). Pojedyncze osoby zrobią niewiele, ale jeśli każdy z nich dałby chociażby małą kwotę, uzbierano by już kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nikt z nas nie wie czy w przyszłości sam nie będzie potrzebował pomocy, więc okażmy trochę serca i zamiast kolejny raz iść do maka czy kupić sobie coś słodkiego przez co urosną pewne części ciała, wrzućcie pieniążek do puszki - pomożecie innym, a przy okazji sobie :) . Pozdrawiam tu wszystkich wolontariuszy, w tym roku miałam drobne komplikacje z zapisami, ale w następnym na pewno do Was dołączę.
Co więcej pisać? Zachęcam do pomagania, a ja szykuję się na światełko do nieba, na które wybieram się ze znajomymi :)
A Wy wspieracie WOŚP?
Magia świąt
Wigilia już za nami, mam nadzieję, że spędziliście ją w ciepłym, rodzinnym gronie. Ja wczorajszy dzień wspominam wyjątkowo miło- po południu przyszedł Jędrek, wieczorem od jednej babci do drugiej, przez co w domu znalazłam się dopiero po jedenastej. Z przykrością stwierdzam, że świątecznego nastroju nie czułam prawie w ogóle, może wynika to z braku śniegu i pogody bardziej pasującej do Wielkanocy niż Bożego Narodzenia, może jest to spowodowane czymś innym. Mam tylko nadzieję, że ta "magia świąt" nie zanika wraz z wiekiem, bo chciałabym to jeszcze kiedyś poczuć, a po raz ostatni czułam ją dwa lata temu...
Czym jest ta cała magia świąt?
Każdy rozumie to pojęcie inaczej, ja postanowiłam zapytać o to kilku znajomych z czego dwie odpowiedzi spodobały mi się szczególnie. Sama nie umiałabym wyjaśnić tego "podręcznikowo", jednak jako ktoś kto miał z nią do czynienia uważam, że jest to wielki worek, do którego wrzuciłabym zapach suszonych skórek pomarańczy, godzenie się z ludźmi, na których zazwyczaj z różnych powodów nie możemy patrzeć, odwaga, której nabieramy, wspólne śpiewanie kolęd, ŚNIEG, którego nam niestety zabrakło (tak wiem, w jakimś poście na niego narzekałam, ale w święta moje podejście do niego bardzo się zmienia) i do któregoś roku życia szukanie św. Mikołaja i prezenty, które w magiczny sposób znajdowały się pod choinką.
"Magia świąt? Uśmiechem każdej osoby, zgrana rodzina, wtedy kiedy wiadomo, że nie musi się kłamać, że możemy być sobą tak o. Po prostu. Śnieg za oknem, zapalona choinką" - Patryk
"Magia świat to takie uczucie, które nas porusza żebyśmy robili rzeczy których zwykle nie robimy bo np. nie mamy na nie odwagi. Jedni ludzie zaczynają sprzątać, inni postanawiają wyznać komuś miłość i zaprosić go na Wigilie a jeszcze innych coś rusza i np. zaczynają pomagać innym. Na każdego to działa inaczej" - Niku
Z ich odpowiedzi wynika, że większość rozumie to bardzo podobnie, pojedyncze osoby wymieniły jedynie prezenty lub jedzenia, ale wiadomo, że każdy podchodzi do świąt inaczej :) Myślę, że nadszedł czas na pokazanie jak z okazji świąt zmienia się mój dom oraz jakie prezenty znalazłam w tym roku pod choinką
Gdybym miała powiedzieć z czego cieszę się najbardziej chyba nie dałabym rady. Słuchawki sony, które przydadzą się najbardziej sprawiły, że położyłam się wczoraj spać około piątej (no przecież trzeba było wypróbować..), karta podarunkowa do H&M... tego chyba nie muszę komentować, komu by się nie przydała :) ale album na zdjęcia z ramkami w postaci wyżej przedstawionej... najcudowniejszy od najlepszego Mikołaja na świecie.
A co Wy myślicie o "magii świąt"?
Tatuaże
,, Jak możesz nic nie dodawać przez tyle czasu''... Takie i podobne wiadomości w ilości hurtowej dostałam na asku, fb, mailu. Niestety mogłam, wynikło to z tego, że przed opublikowaniem zdjęć musiałam uzyskać zgodę osób, które na nich są.
Tatuaże. Czyli coś ,,na zawsze''. Jeśli chodzi o osoby, które je posiadają, jestem nastawiona bardzo pozytywnie, ich ciało= ich decyzje. Niewątpliwie musi to być decyzja dojrzała i przemyślana. W przyszłości sama chciałabym jakiś mieć, jednak nie mogłoby to być coś przypadkowego.
Podczas ostatniej wizyty w Szczecinie z mamą oraz jej koleżankami odwiedziłyśmy studio tatuażu. Nie, nie zrobiłam sobie tatuażu, pojechałam tam głównie w celu zrobienia kilku zdjęć na pamiątkę. Panuje w nim bardzo przyjemna atmosfera, ludzie są niesamowicie pogodni i sympatyczni. Znalazłam tam masę fascynujących rzeczy, od których nie mogłam oderwać oczu.
Po kilku godzinach spędzonych tam stwierdziłam, że warto wykorzystać moment, że jestem w miejscu, gdzie nikt mnie nie zna i mogę robić zdjęcia wszystkiemu i wszystkim. Wyszłam na mały spacer, niestety bardzo mały, ograniczyłam się do jednej ulicy, bo bałam się, że stracę orientację i nie będę wiedziała jak wrócić. Zakochałam się w tych starych budynkach, dużo osób dziwi mi się co w nich widzę, ale ja widzę w nich wszystko co do zachwytu potrzebne :) Jeśli chodzi o zdjęcia ,,z ulicy'' specjalnie przesadziłam z kontrastem, by zaznaczyć co takiego niezwykłego widzę w (jak to większość określa) starych, rozpadających się budynkach.
zdjęcie wyżej przedstawia rękę mojej mamy :)
1 URODZINY BLOGA
Moje najukochańsze Robaczki na świecie!
Zdaję sobie sprawę z tego, że tytuł bardzo oryginalny, ale liczy się całokształt! :)
Równiutko rok i 10 dni temu na blogu pojawił się pierwszy wpis. Nie zauważyłam nawet kiedy ten czas tak zleciał, uświadomienie sobie, że minęło tyle czasu... bezcenne.
Oto post, na który czekało tak wiele osób, to już, doczekaliście się. Mam nadzieję, że sprostam Waszym oczekiwaniom co do niego, a zapewne są one duże ;)
Las, czyli raj pająków
Dla niektórych las jest miejscem wyciszenia, w którym można spędzić przyjemnie czas z rodziną i przyjaciółmi. Może miałabym takie same odczucia gdyby nie te straszne stworzenia- pająki.
Mam wrażenie, że im starsza jestem, tym bardziej nie mogę znieść ich istnienia... Chyba powinno być odwrotnie, mianowicie z wiekiem wyrastamy z takich dziwnych fobii. No cóż, każdy sobie radzi jak umie, mój sposób na zbieranie grzybów podczas gdy ONE są dosłownie wszędzie był prosty (niekoniecznie skuteczny, ale działał na zasadzie placebo). Znalazłam sobie jakiegoś patyka, którym machałam przed sobą, jak różdżką (tak Kaila bawi się w Harrego Pottera). Skupiając się wyłącznie na unikaniu pajęczyn, ciężko było znaleźć jakiekolwiek grzyby więc jestem pod wrażeniem, że zebrałam cały koszyk...
W skrócie: Byłam w lesie :)
Wtorkowe odwiedziny
Na wstępie chciałam przeprosić, że posty są niesystematycznie i bardzo krótkie, ale wynika to z ciągłego remontu i poinformować, że w poniedziałek poszłam na pocztę wysłać paczki zwyciężczyniom losowania, więc powinny być już niedługo ;)
We wtorek przyjechała do mnie chrzestna, po zobaczeniu na moim blogu pewnej restauracji, koniecznie musiała się do niej wybrać (chyba powinni mi płacić za reklamę... ;D ).
Jeśli od dawna śledzicie bloga to pewnie wiecie, że Marta (chrzestna) ma przecudownego synka - Stasia.
Koniecznie muszę dodać, że kocham dzieci, uwielbiam się z nimi bawić, skakać po murkach itd, więc chętnie się nim zajęłam.
Livingroom
Dzisiejszy dzień jak najbardziej rodzinny. Najpierw ,,rano'' (czyt. godz 14) wpadła babcia, potem o 16 pojechałam z mamą i Arkiem na pizzę do Livingroom'u. Muszę przyznać, że jest to jedno z niewielu miejsc, które jest tak świetnie urządzone, można posłuchać w nim nastrojowej muzyki, a i osoby tam pracujące są niezwykle miłe i uprzejme. CUDO. Specjalnością tej restauracji/ kawiarni we włoskim stylu są przede wszystkim kawy, jednak dobrym pomysłem jest także obiad w tym miejscu. Każdego znajdującego się w pobliżu zachęcam do odwiedzenia, bo na prawdę warto. Strona kawiarni.
SZCZECIN
Tak jak wspomniałam w poprzednim poście, wczoraj pojechałam do Szczecina. :)
Niestety nie spędziłam tam zbyt wiele czasu, dlatego nie było możliwości spotkania się z Wami. Byłam tylko w jednej galerii, a uroki tego miasta mogłam podziwiać jedynie zza szyby samochodu. Podczas kilkugodzinnych zakupów zjadłam obiad w Pizza Hut i wypiłam kawę w Starbucksie (zdecydowanie brakuje mi tych dwóch miejsc w Gorzowie). Ostatecznie do domu wracałam z dwoma koszulkami, legginsami i czerwonymi vansami.
Party Hard?
To jest chyba dobre określenie tego co działo się wczoraj. Początkowe plany były takie, że nocuje u mnie Basia i tyle. Skończyło się na tym, że wpadło do mnie 6 osób. Przed ich przyjściem byłam bliska załamania nerwowego, miałam w głowie tylko ,, co pobiją'', ,,co zniszczą'', ,,czy wszyscy się polubią''. Spotkanie przebiegło po mojej myśli, a nawet lepiej. Wszyscy się dobrze bawili, a jeśli nie to doskonale udawali :D
Ciężko powiedzieć co się działo, bo działo się dużo.
Prawie rozwaliliśmy Basi telefon, bo dzwoniliśmy po pizzę i nikt nie chciał podać swojego numeru, rzucali nim między sobą i nagle wylądował na ziemi :// Ale wszystko spokoo, szklanki się nie potłukły (nie mówię, że nie wylądowały na ziemi), lampa prawie cała, kot w jednym kawałku, policja nie przyjechała więc nie było tak źle :)
Rozstaliśmy się chwilę po 22. Z Basią jeszcze siedziałyśmy i gadałyśmy z moją mamą i Arkiem. Zasnęłyśmy jakoś po 2, bo obie byłyśmy mega zmęczone.
,,młodszy brat''
Dzisiaj przyjechali Marta, Janusz i Stasiek. Spotykamy się rzadko, bo mieszkają daleko, ale każde spotkanie mogłoby się dla mnie nie kończyć. Stwierdzam, że takiego brata jak Stasiek to bym mogła mieć :3
Ale żeby od razu był taki duży :D Nikt tak słodko nie wymawia ,,Karolinko'' jak on. Odkrył jakie wspaniałe możliwości daje ,, Webcam Toy'' i co chwilę chciał robić sobie zdjęcia :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)








