Od internetu do...

Dni spędzone ze Szczurkiem minęły mi niesamowicie szybko.
Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to uczucie spędzać całe dni z osobą, którą zwykle ma się jedynie na ekranie komputera... Byłyśmy razem cały tydzień, chociaż połowę tego czasu musiałam dzielić się Nią z paroma innymi osobami. 

Wspomnienia z Ustki

Po długiej przerwie, wracam i opowiadam co się działo.Tak jak wcześniej pisałam, przez 10 dni byłam na obozie tanecznym w Ustce. Wierzcie mi na słowo, niemalże nie było tam czasu na cokolwiek poza wyznaczonym grafikiem, jednak to też uczy w pewien sposób systematyczności, co dobrze mi zrobiło i już wiem, że przyda mi się to w roku szkolnym, który zbliża się do nas ogromnymi krokami. 

II ZLOT CZYTELNIKÓW: POZNAŃ

19. lipca
Jeden z najlepszych, najciekawszych a zarazem najgorszych dni w roku. Jak to możliwe?
Usiądźcie wygodnie i czytajcie, bo trochę się dzisiaj rozpiszę.





Welcome Ostrów!

Cała i zdrowa, po około 6 godzinach niemal ciągłej jazdy dojechałam do Ostrowa.Podróż przebiegła całkiem przyjemnie, stres niesamowity, może ze względu na pierwszą samotna, dość długą podróż, może przez fakt, że musiałam się przesiąść w Poznaniu do pociągu, podczas gdy nigdy wcześniej tam nie byłam. 

hello warsaw

 Dzień spędzony w Warszawie był jednym z najlepszych w tym roku. Dokładną relację z tego co działo się podczas spotkania znajdziecie u Szczurka, ja jednak opiszę Wam to z trochę innej perspektywy, mianowicie przed i po spotkaniu z nią. 
1 czerwca około 12 wyjechałam z Różana, na miejscu byłam przed 14. 
Wielkie zamieszanie, co robić, gdzie iść, jak ich wszystkich znaleźć. Całe szczęście, że Złote Tarasy znajdują się tuż przy metrze, przy którym wyrzucili mnie chłopcy, podwożący mnie po drodze na mecz. 

Pierwszy telefon- Szczurek.
Jej głos wypełnił mnie takim szczęściem, że nabrałam nowej motywacji do poszukiwań, które już po chwili odniosły skutek. Pierwsze spojrzenie i jakbyśmy biegły po najcenniejszą nagrodę na świecie... Pierwsze straty- podczas rzucania się na siebie myszce spadł zegarek, ale nawet to nie popsuło nam humorów.  
Czas spędzony z Nią leciał szybciej niż kiedykolwiek. Przy okazji poznałam mnóstwo innych, świetnych osób. 
Co do szybkiego zlotu- niesamowicie cieszymy się i dziękujemy, że przyjechałyście, jednocześnie przepraszamy za to, że miałyśmy tak mało czasu.
Nadszedł czas pożegnania. Zdecydowanie najgorszy moment tego dnia, starałam się jak mogłam by nie płakać, jednak w tej sytuacji nie było to możliwe, mina mówiąca "nie zobaczymy się tak szybko" mówiła wszystko. Powstrzymywanie łez nawet mi się udało, ale po opuszczeniu stacji coś we mnie pękło. 
Tuż przed odjazdem dostałam od Szczurka bransoletkę. Pomijając jej cudowny kolor jej magia polega głównie na tym, że Ona ma taką samą. Za każdym razem gdy patrzę na nadgarstek przypominają mi się te 3 i pół godziny razem spędzone. 
Dziękuję za wszystko, kocham.

Tatuaże

,, Jak możesz nic nie dodawać przez tyle czasu''... Takie i podobne wiadomości w ilości hurtowej dostałam na asku, fb, mailu. Niestety mogłam, wynikło to z tego, że przed opublikowaniem zdjęć musiałam uzyskać zgodę osób, które na nich są.
Tatuaże. Czyli coś ,,na zawsze''. Jeśli chodzi o osoby, które je posiadają, jestem nastawiona bardzo pozytywnie, ich ciało= ich decyzje. Niewątpliwie musi to być decyzja dojrzała i przemyślana. W przyszłości sama chciałabym jakiś mieć, jednak nie mogłoby to być coś przypadkowego.
Podczas ostatniej wizyty w Szczecinie z mamą oraz jej koleżankami odwiedziłyśmy studio tatuażu. Nie, nie zrobiłam sobie tatuażu, pojechałam tam głównie w celu zrobienia kilku zdjęć na pamiątkę. Panuje w nim bardzo przyjemna atmosfera, ludzie są niesamowicie pogodni i sympatyczni. Znalazłam tam masę fascynujących rzeczy, od których nie mogłam oderwać oczu. 
Po kilku godzinach spędzonych tam stwierdziłam, że warto wykorzystać moment, że jestem w miejscu, gdzie nikt mnie nie zna i mogę robić zdjęcia wszystkiemu i wszystkim. Wyszłam na mały spacer, niestety bardzo mały, ograniczyłam się do jednej ulicy, bo bałam się, że stracę orientację i nie będę wiedziała jak wrócić. Zakochałam się w tych starych budynkach, dużo osób dziwi mi się co w nich widzę, ale ja widzę w nich wszystko co do zachwytu potrzebne :) Jeśli chodzi o zdjęcia ,,z ulicy'' specjalnie przesadziłam z kontrastem, by zaznaczyć co takiego niezwykłego widzę w (jak to większość określa) starych, rozpadających się budynkach.
zdjęcie wyżej przedstawia rękę mojej mamy :)

Wycieczka klasowa: Szczecin

Weekend zaczął się bardzo miło ze względu na to, że zamiast męczących lekcji do godziny piętnastej, pojechałam razem z moją i równoległą klasą na wycieczkę. Co prawda, za daleko nie wyjechaliśmy, ale z takimi ludźmi można jechać wszędzie, bez względu na ilość kilometrów (chociaż wiadomo, że im więcej tym lepiej :))
Wycieczka miała na celu lepsze poznanie świata fizyki oraz astronomii. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie, odwiedziliśmy dwa na prawdę ciekawe punkty, dzięki jednemu z nich (wystawie ,,Eureka'' ), miałam okazję ujawnić swoje magiczne zdolności! (wcale ich sobie nie wmawiam...).
Na koniec wszyscy udaliśmy się w kierunku galaxy, gdzie każdy się rozdzielił. Nie trzeba się było długo zastanawiać dokąd idziemy, wybór był oczywisty- pizza hut. Jedynym problemem okazała się nasza ilość, bo znalezienie stolika, przy którym zmieściłoby się 10 osób to prawdziwe wyzwanie, ale co to dla nas :)

Ostatnie dni wakacji


Wszystko zaczęło się od bardzo spontanicznej rozmowy z Adamem wczoraj około godziny 22...
-Jest misja, jedziesz ze mną, bratem i dziewczyną brata nad morze?
- No okej, gdzie?
- Nie wiem, nad morze 

Hola España!

Ostatni post z serii postów poobozowych! :)
Po niezwykle miło spędzonych dniach w Paryżu i kilkunastogodzinnej jeździe autokarem, dotarliśmy do Lloret de Mar ! Okazało się, że ludzie z naszego autokaru są podzieleni na dwa hotele, dlatego trochę było nam przykro, niektórzy na prawdę zdążyli się już zżyć. Ja na szczęście zostałam z Sandrą oraz dwoma koleżankami ze Szczecina - Nicolą i Zuzią, z którymi spędzałyśmy dosłownie każdą chwilę. Hotel bardzo mi się spodobał, Goya spełniła moje oczekiwania. Pokoje dwuosobowe, basen, restauracja, recepcja, w której spędziłyśmy sporo czasu. Muszę przyznać, że byłam w szoku jak pewnego dnia, wracamy z plaży (w pokojach straszny bałagan zostawiłyśmy, wszystkie ubrania na łóżku i te sprawy...), a u łóżka pościelone, na nich nowe ręczniki, wszystko posprzątane. SZOK. Wielkie podziękowania dla obsługi hotelu, bo wszyscy byli bardzo sympatyczni, w większości personel polski, ale było też kilka osób, z którymi trzeba było rozmawiać po angielsku, albo po hiszpańsku. Jak piszę już o hotelu muszę napisać, że jechałam tam z myślą ,,schudnę, będę jadła mniej'', a nic z tego, bo jedzenie było tak smaczne, że nie dało się przejść obok niego obojętnie. Dodatkowo lody... na obiad i kolację, obok szwedzkiego stołu otwierała się zamrażarka z lodami... ZABÓJSTWO dla wszystkich moich postanowień! No ale cóż.. są wakacje, nie żałujmy sobie niczego :D
Poza wycieczkami fakultatywnymi nasz plan dnia wyglądał mniej więcej tak:pobudka, śniadanie, plaża, obiad, sjesta,  basen, miasto, kolacja, miasto.
Ale nie dało się tam nudzić! Za każdym razem gdy wychodziliśmy do miasta mijaliśmy przeuroczych Hiszpanów pracujących w sklepach z pamiątkami i koszulkami, którzy jak tylko nas widzieli uśmiechali się od ucha do ucha i krzyczeli ,, dzień dobry koleżanka'', albo ,,siemaaaa''. Szczerze mówiąc bałam się, że w takich sklepikach będę miała problem z dogadaniem się, ale nie było żadnego. 
Gorąca plaża, czysta woda, pozytywni ludzie... czego więcej trzeba? No tak.. przyjaciół którzy zostali w domu. Pomimo tego, że bawiłam się tam świetnie, muszę przyznać, że strasznie brakowało mi przyjaciół, których miałam przy sobie codziennie. Tak więc nie ma innej opcji, za rok jedziemy wszyscy! :)

Paris

Kontynuując relację z obozu, na którym byłam, przyszedł czas na Paryż!
 5 lipca, po genialnie spędzonym dniu w parku rozrywki zwiedzaliśmy Paryż. Z rana wymeldowaliśmy się z hotelu (spędziliśmy tam jedną noc, po powrocie z Disneylandu). Całą grupą udaliśmy się w kierunku metra, którym przemieszczaliśmy się cały dzień, bo Paryż jest tak ogromny, że nie da się inaczej dojść z punktu A do B. Zakochałam się w tych ślicznych uliczkach, starych domach, które często mijaliśmy, kamienicach, po prostu wszystkim. Nie umiem tego opisać, może to ta magia Paryża, o której wszyscy mówią? 
Odwiedziliśmy także muzeum perfum Fragonard, w którym oprowadzała nas bardzo miła pani, mogliśmy obejrzeć jak kiedyś wyglądały flakoniki, oraz z czego perfumy były robione. Na koniec weszliśmy do drogerii, w której można było kupić prawdziwe perfumy, bez marek, za które często płacimy więcej niż za to co jest w środku.
 Ciekawym widokiem byli także ludzie, ponieważ można było zauważyć wiele subkultur, stylów oraz jeżdżący na rowerach... w garniturach :) 

DISNEYLAND ♥

WRÓCIŁAM!
Dwa tygodnie na obozie minęły bardzo szybko. Mam tak dużo zdjęć, że nie ma innej opcji, niż podzielenie ich na trzy posty, tak więc w tym opiszę tylko mój pobyt w Disneylandzie.
 Moja podróż zaczęła się od przejazdu małym busem do Świebodzina, z którego zabrał mnie niesamowicie wygodny autokar fanclubu. Już po wejściu do niego, poznałam kilka na prawdę spoko osób. Po 16-stu godzinach jazdy, byliśmy już w Paryżu. Pierwszego dnia w porannych/popołudniowych godzinach weszliśmy do Disneylandu. Spędziliśmy tam 8 godzin. Nie żałuję niczego, chociaż nie ukrywam, że podczas jazdy Big Mountain Thunder Roller Coaster krzyczałam ,, Sandra nienawidzę Cię, gdzie Ty mnie zabrałaś'' ( po dotarciu cała i zdrowa na koniec kolejki powiedziałam tylko trzy słowa ,,jedziemy jeszcze raz?'').  Dom strachu także przyprawił nas o dreszcze, ale tym razem, to nie ja panikowałam. Byłam tak ciekawa wszystkiego, że całą drogę (jechałyśmy małymi wagonikami i mijałyśmy ,,żywe trupy'') śmiałam się i rozglądałam dookoła. Szczerze mówiąc, cały park jest to miejsce tak magiczne, że mogłabym tam zamieszkać... Może nie wszyscy tak to odczuwają, ale ja i moja wyobraźnia miały się tam bardzo dobrze, poczułam się jakbym znowu miała 6 lat i uznałam wraz z Sandrą (koleżanką z pokoju, z którą cały czas chodziłam), że mogłabym tam pracować jako Roszpunka. Niezły pomysł, nie?... :D

Wycieczka klasowa

Nie pisałam sporo czasu, ale to przez to, że ostatnie 3 dni spędziłam na wycieczce. 
Szczerze powiem, że byłam jedną z osób, które podchodziły do niej z dystansem, z myślą ,,o będzie fajnie, pojedziemy, odpoczniemy''. Nie przypuszczałam, że okaże się ona najlepszą na jakiej byłam! Razem z czternastoma osobami z mojej klasy wybrałam się nad jezioro Długie (około 30km od Gorzowa)

Muszę zacząć od tego, że nie spodziewałam się tak pięknego ośrodka. Nawet kadra przerosła moje oczekiwania. Wszyscy byli bardzo sympatyczni, pomocni, świetnie się z nimi rozmawiało, śpiewało, śmiało.
Oprócz mojej klasy, na terenie ośrodka, była też pierwsza klasa z gim 20, z którymi też dobrze się bawiliśmy, np. przy ognisku, czy na dyskotece. Podczas tych trzech na prawdę świetnych dni przełamałam także kilka lęków, mianowicie wysokości, chodzenia w nocy po lesie, windsurfing(ostatnie szczególnie bardzo mi się spodobało). Poza tym świetnie bawiłam się na nocy strachów, paintballu, rowerkach wodnych i wielu innych atrakcjach przygotowanych przez Kadet.
Poza tym, że mam trochę zdjęć, mam też sporo filmików, które dam Michałowi do obróbki,. Efekty zobaczycie wkrótce :)



Wakacje 2013

... Czyli Hiszpanio nadchodzę! Na asku sporo osób pytało co robię w wakacje, gdzie jadę itd. Żeby nie musieć odpowiadać tysiąc razy na te same pytania, postanowiłam napisać o tym post. 

W tym roku wybrałam Hiszpanię (Lloret de Mar) z Fun Club'em (Obozami młodzieżowymi). Jestem zachwycona faktem, że oferta obejmuje także wycieczkę do Paryża! Zawsze marzyłam by znowu tam pojechać, aż mi się ręce z zachwytu trzęsą jak myślę ile okazji będzie do robienia zdjęć... Pomijając milion okazji do fotografowania, muszę wspomnieć o Disneylandzie, który jest jednym z punktów wycieczki! Po tych dwóch dniach spędzonych we Francji, jedziemy do Hiszpanii. Jeśli chodzi o wycieczki fakultatywne, to zapewne pojadę do Barcelony (o co chodzi z wycieczkami fakultat. dowiecie się na stronie biura). Z opisów ludzi, którzy już tam byli, stwierdzam, że chcę tam jechać już, teraz, natychmiast. Początkowo miałam jechać sama, jednak po dodaniu postu na forum obozów młodzieżowych, szybko znalazłam dziewczyny, które wybrały tą samą ofertę co ja. Oczywiście, chyba nie muszę dopowiadać, że dokładną relację poznacie już w trakcie obozu, lub jeśli nie będę miała dostępu do internetu, zaraz po powrocie do domu! :)

Termin: 03.07.2013 - 14.07.2013      Oferta, którą wybrałam: KLIK
Miejsca jeszcze są, więc jeśli ktoś chętny, aby świetnie bawić się ze mną i innymi obozowiczami- ZAPRASZAM. 

Jeśli chodzi o resztę wakacji, to na pewno masa zdjęć, nocek i całej masy zabawy. Planujemy poświęcić jakiś dzień, żeby pojechać pociągiem do Poznania, ale co z tego będzie, okaże się za jakiś czas. Może by tak zorganizować zlot blogerek i blogerów? :)

Na koniec trochę zdjęć z Paryża sprzed 6 lat (robione przez Janusza w 2007, przerobione przeze mnie dzisiaj) 

SZCZECIN

Tak jak wspomniałam w poprzednim poście, wczoraj pojechałam do Szczecina. :)
 Niestety nie spędziłam tam zbyt wiele czasu, dlatego nie było możliwości spotkania się z Wami. Byłam tylko w jednej galerii, a uroki tego miasta mogłam podziwiać jedynie zza szyby samochodu. Podczas kilkugodzinnych zakupów zjadłam obiad w Pizza Hut i wypiłam kawę w Starbucksie (zdecydowanie brakuje mi tych dwóch miejsc w Gorzowie). Ostatecznie do domu wracałam z dwoma koszulkami, legginsami i czerwonymi vansami.


Berlin cz.2

Witam ;3 Cała niedziela zleciała na siedzeniu w domu. Wstałam o 14, przejrzałam blogi, odpisałam na wiadomości na fanpage :). Tak jak obiecałam dzisiaj ciąg dalszy zdjęć z Berlina. Myślę, że te zainteresują was bardziej niż poprzednie : ) Będą ludzie, słodycze i misie. Czyli wszystko co do szczęścia potrzebne :D 

Berlin cz. 1

Sobota spędzona w Berlinie. Było świetnie, zrobiłam masę zdjęć, nie wiedziałam, które tu wstawić :D
Całą drogę pociągiem przespałam, bałam się, że wysiądą beze mnie. Po głębszej analizie stwierdzam, że Berlin jest piękny *_* Chcę tam wrócić, ale może niekoniecznie zimą... Myślałam, że zginę. Chodniki były pokryte grubą warstwą lodu, a przy moich zdolnościach i tak się dziwię, że nie wylądowałam ani razu na ziemi. W Berlinie, można na każdym zakręcie spotkać ciekawych ludzi, którzy są przyzwyczajeni do robienia zdjęć, mnóstwo stoisk, straganów oraz innych słodkości :) Część zdjęć wstawię na bloga. Zobaczycie je w dwóch postach .

najlepsza klasa :D

Byłam na wycieczce z klasą ( PN Ujście Warty) , było świetnie, nie licząc tego, że zestresowałyśmy się trochę przy łowieniu robaków ._. Jak można nam kazać łowić w stawie robaki, żeby potem to oglądać pod mikroskopem xd Byliśmy dzielni : D Co z tego, że jak już wnieśliśmy ,,zdobycze'' do sali z mikroskopami wybuchła panika, bo koleżanka upuściła pająka... Brawo Sandra, siej panikę w calej klasie ... . Potem jakieś tam zwiedzanie Parkuu i ognisko. Oczywiście maaaasa zdjęć.


Różan

Od 12. do 15. października byłam u mojej chrzestnej, która mieszka w Różanie ( około 100km za Warszawą).
Odpoczęłam chwilę od szkoły, uświadomiłam sobie, że nie miałabym żyć w małym miasteczku i schudłam 2 kg biegając za Stasiem lat 2 : D
Życie w małym miasteczku może wydawać się fajne, ale ja chyba nie dałabym rady. Byłam tam ledwo 4 dni a już, gdzie bym nie poszła widziałam te same twarze, obeszłam już cały Różan i znałam już wszystkie drogi na pamięć i doszłam do wniosku, że nie umiałabym tak żyć. W małym mieście wszyscy wiedzą o sobie wszystko, kto z kim jest, kto gdzie pracuje, kto ile ma dzieci, do jakiej szkoły się wybiera, po prostu wszystko . Nie mówię tu, że mi się tam nie podobało. Różan jest piękny...

 Jest tam cudowny sklep ,,Stara szafa'', są tam ubrania VILA, ZARA i innych znanych mark, kosmetyki ( balsamy do ciała, świeczki, itd.) , w których się zakochałam, a cały sklep jest w ,, postarzanym stylu'', jest w nim mnóstwo cudownych rzeczy. Jego właścicielką jest  Marta, która zawsze świetnie doradza klientkom. W skrócie - takie coś powinno być w w moim mieście, a każdego kto jest w pobliżu zapraszam do odwiedzenia Starej Szafy :)