Wspomnienia z Ustki

Po długiej przerwie, wracam i opowiadam co się działo.Tak jak wcześniej pisałam, przez 10 dni byłam na obozie tanecznym w Ustce. Wierzcie mi na słowo, niemalże nie było tam czasu na cokolwiek poza wyznaczonym grafikiem, jednak to też uczy w pewien sposób systematyczności, co dobrze mi zrobiło i już wiem, że przyda mi się to w roku szkolnym, który zbliża się do nas ogromnymi krokami. 

Ulotność

Przy To­bie będę tęskniła za ciszą, w ciszy będę tęskniła za Tobą. 

Nie jestem typem osoby, która pisze jedynie o tym co robiła w danym dniu, nie czułabym się sobą, gdybym co jakiś czas nie wyrzuciła z głowy krążących w niej myśli.




Już za parę dni...

Dni mijają niepostrzeżenie... uwielbiam ten wakacyjny moment, w którym przestajesz zauważać podział na dni tygodnia, bo każdy dzień i tak jest wolny. Szczerze nie wierzę, że już jutro zacznę się pakować, przygotowywać do wyjazdu do Szczurka. 

Nie nadaję się, kończę z tym...

Takie myśli nachodzą czasem każdego z nas. Dzisiaj parę słów o dążeniu do celu, a raczej ludziach, którzy próbują stanąć na drodze w osiągnięciu ich.

Wielkie zmiany

Witam. 
Z tej strony Kaila Karolina Leszkiewicz.







Niech żyje BAL!

Zdecydowanie najlepsza szkolna uroczystość. 
Bal gimnazjalny (w niektórych regionach komers) to wydarzenie, które na pewno zapamiętam przez długi czas. Początkowo nie miałam ochoty nawet na niego iść. Koniec roku, poprawianie ocen, najchętniej nie poszłabym w ogóle.





Marzenia, a równowaga w życiu

Dawno nie było postów z serii przemyśleń.. 
Jednak zanim do nich dojdę, kilka aktualności. 12 czerwca miałam bal gimnazjalny, który wkrótce Wam opiszę (czekam na więcej zdjęć), zaś w piątek odbył się Nocny Szlak kulturalny, o którym postaram się rozpisać w poście kolejnym. Narobiłam sobie trochę zaległości w pisaniu dla Was, jednak co poradzić- wystawienie ocen już za chwilę, zaś wernisaż sam się nie zorganizuje. 

Marzenia.
Każdy z nas je posiada, chociaż nie każdy się do tego przyznaje. Pewnie nikt nie uwierzy w to co zaraz przeczyta, ale większość z nich się spełnia. We wszystkim istnieje jednak pewien haczyk. Spełniają się one nie zawsze tak jak tego oczekujemy i w jakim czasie się ich spodziewamy. Sztuką jest tylko nauczyć się zauważać je w swoim życiu. 
 Równowaga
Wiele miesięcy temu, w pewnym poście zwróciłam uwagę na to, jak wygląda moje życie. Jest dobrze, potem coraz lepiej, staje się cudownie i nagle spadam na sam dół, by następnie odbić się od niego i jakby nigdy nic wszystko wraca do normy. Zataczamy błędne koło. Z tego powodu, czasem gdy wszystko mi się udaje, zaczynam zastanawiać się co złego mnie niedługo spotka. Nie można jednak spocząć na laurach po odniesionych sukcesach z myślą "przecież i tak zaraz wszystko minie", bo to od nas w dużej mierze zależy jak się pewne sprawy potoczą. 
 Małpia Łapka
Jakiś czas temu, gdy rozmawiałam na powyższe tematy z mamą, napomniała mi o opowiadaniu "Małpia Łapka". Zaciekawiło mnie to bardzo, więc zaczęłam szukać. Jak na złość znajdowałam same streszczenia i recenzję, dlatego poszukiwania przeniosły się na allegro. Obecnie czekam na moją książkę "Opowiadania z dreszczykiem 3" w której historia się znajduje, z pożółkłymi kartkami, bez tylnej okładki, za całe 4zł... bajka 
Wracając do tematu. 
W skrócie: Małżeństwo wchodzi w posiadanie zasuszonej małpiej łapki, która ma spełnić ich 3 życzenia. Mają na karku kredyt, więc życzą sobie, zdobycia pieniędzy na jego spłatę, co oczywiście się spełnia- ich syn ginie w wypadku, a równowartość kwoty kredytu dostają z odszkodowania po nim. Zrozpaczona kobieta jakiś czas po tym życzy sobie, by jej syn wrócił, po czym słyszy kroki i pukanie do drzwi. Uradowana biegnie otworzyć, a za nią mąż, który próbuje ją zatrzymać. W ostatniej chwili wypowiada życzenie, by syn zniknął, a kobieta otwierając drzwi nie widzi nie widzi przed nimi nikogo. 
sukienka- Object (Stara Szafa)

Kto wie co ujrzeliby za drzwiami gdyby nie zdążył wypowiedzieć życzenia... 
Morał na dziś: Marzenia się spełniają, jednak nie tak jak tego oczekujemy, a że w życiu istnieje równowaga, coś musimy stracić, bo coś zyskać. 

Flower Children/ Fandomy

Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat.
Zacznę od planów na najbliższy czas, bo troszkę tego jest. Czwartek będzie dla mnie dość ważnym dniem dlatego trzymajcie kciuki żebym się nie wywróciła, nie rozchorowała lub cokolwiek co mogłoby mi go popsuć, niebawem dowiecie się co takiego w tym dniu niezwykłego, póki co potrzymam Was w niepewności :) Weekend zapowiada się cudownie, Wyjazd do chrzestnej w sobotę, w niedzielę Warszawa, więc jeśli jest tu ktoś ze stolicy, śmiało piszcie na fb

blondynki
Chyba każdy z nas ma swojego idola, osobę, na która motywuje go do działania, kogoś kogo w pewnym sensie kocha. Fandom- społeczność fanów konkretnej osoby/ zespołu/ filmów itd. 


flower children
Do czego te grupy służą?
Dają nam możliwość spotkania i poznania ludzi, którzy tak samo jak my uwielbiają pewne osoby. Czasem możne nam się wydawać, że jesteśmy z tym sami, po czym wstępujemy do fandomu i odkrywamy zupełnie inną stronę bycia fanem. Dzięki temu zawiązują się nowe przyjaźnie, czasem nawet miłości. 
Ciekawą sprawą jest także gdy daną grupę obserwuje jej idol. Wtedy zaczyna się prawdziwa euforia, bo przecież tego większość chce- możliwości porozmawiania z tak ważną dla nas osobą. 
Beliebers i Directioners
Są to chyba jedne z najpopularniejszych fandomów. To jest prawdziwa magia, ilości osób do nich należących trudno zliczyć, a zloty i tego typu wydarzenia dają prawie tyle radości ile koncerty. Nie powinniśmy ich oceniać, krytykować, bo każdy z nas ma inny punkt widzenia, lubimy inne typy muzyki.
 Przyznaję się- w wieku 11 lat uwielbiałam Justina, a całe drzwi miałam obklejone jego plakatami. W Polsce wtedy bardzo mało osób wiedziało o jego istnieniu, nikt też nie słyszał o czymś takim jak Beliebers. Z wiekiem zaczęła kształtować się moja osobowość, a wraz z nią ulubiona muzyka. Pustkę w sercu po JB zastąpił między innymi Dżem, SDM, M. Bajor i Perfect (czt. zapewne zespoły Twoich rodziców, dziadków), którzy zostali ze mną do dzisiaj. 
dzieci kwiaty
Do jakich fandomów należę?..
Myślę, że do żadnego. Nie jest to spowodowane tymi złymi opiniami, po prostu nie mam konkretnego idola. Są osoby, które uwielbiam, ale nikogo z nich nie stawiam na pierwszym miejscu. Równocześnie bez żadnego z nich nie wyobrażam sobie życia. Ktoś się mnie zapytał czy jestem Szczurkonators, bo należę do ich grupy na facebooku. Przyznaję, że Szczurek jest jedną z tych osób ukochanych, jednak nie jest to zażyłość fan<->idol, a bardziej siostrzana, bo dzięki niej miałam okazję przekonać się, że można tęsknić za osobą, której się nawet nie widziało.
koszulka- Sheinside (link do niej) / szorty- River Island/ botki- H&M /wianek- Diva/ katana- GOD WILL COME 

Jak widać chyba już nie potrafię pisać krótkich postów... Dodam tylko, że każdy z naszych idoli jest osobą taką samą jak my. Oddycha tym samym tlenem, nie różni się od nas niczym. Każdy z nas może być idolem dla drugiej osoby, pamiętajmy o tym.

+dziękuję Olwii za pożyczenia wianka 
+ Dziękuję za istnienie Kailanators 
których obecność jest dla mnie ogromnym szokiem,
a każda nowa osoba to kolejny uśmiech na twarzy... najlepsi!


Homofobia

 17 maja- Międzynarodowy Dzień Walki z Homofobią
Z tej okazji postanowiłam napisać kolejny post, z którym połowa czytających może się nie zgodzić. Jest to naturalny objaw ludzki- mamy swoje zdanie, czasem poparte argumentami i doświadczeniem, czasem narzucone przez innych. Czytanie opinii innych, rozmowy, chcąc nie chcąc skłaniają nas do myślenia, poszukiwania teorii, pod którymi możemy się podpisać. Przecież jesteśmy dość elastyczni, cały czas się zmieniamy, a nasza osobowość, na którą składa się również własne zdanie, kształtuje się całe życie.
Dziś jednak nie będzie to bezpośrednie mówienie co jest dobre, a co złe, a uświadomienie jak często, błędnie używamy pewnych terminów.

Dzisiaj temat mocno kontrowersyjny, mianowicie homofobia, a homoseksualizm.

W tej kwestii każdy ma swoje zdanie, niektórzy "odmienność" tolerują, inni z nią walczą. Jestem osobą (przynajmniej tak mi się wydaje) bardzo tolerancyjną, dzisiaj jednak, nie o moim zdaniu, a o sprostowaniu, co pewne słowa znaczą.
Zdaniem wstępu.. Skąd wzięło się to święto? Otóż 17 maja 1990 roku wykreślono homoseksualizmu z listy chorób Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Brzmi dość absurdalnie? W moim przekonaniu ciężko nazwać to chorobą, najważniejsze jest żebyśmy czuli się dobrze sami ze sobą, nie patrząc na zdanie innych.
Zamykając temat homoseksualistów... 
Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nadużywamy określenia "homofob". Określamy tym słowem człowieka, który nienawidzi osób opisanych wcześniej i jest absolutnie przeciwny wszystkiemu co z nimi związane.
Jak jest w rzeczywistości? Homofobia to zaburzenie psychiczne, fobia z irracjonalnym lękiem przed osobami homoseksualnymi. W przypadku homofobii wyróżnia się trzy jej definicje, charakteryzujące się różnymi objawami. Są to dość złożone przykłady, dlatego postaram się je skrócić do tych najważniejszych cech.
Homofobia jako zaburzenie lękowe
Osoba chora odczuwa silne emocje związane z homoseksualizmem, strach przed zaakceptowaniem istnienia takiej odmienności, nasilany myślą o braku akceptacji ze strony społeczeństwa bądź strach przed zostaniem uznanym homoseksualistą. 
Homofobia zinternalizowana
Dotyczy głównie osób, u których homoseksualizm jest świadomie wyparty albo ukryty. Czasami tego rodzaju fobia jest tak silnia, że uniemożliwia nawet zdanie sobie sprawy z tego, jaką orientację naprawdę się posiada. 
Homoseksualna panika
Dotyczy najczęściej osób z mocnymi zaburzeniami własnej wartości. To szczególnie agresywny rodzaj homofobii. Charakteryzuje się licznymi, ostrymi atakami skierowanymi w stronę osób o odmiennej orientacji seksualnej, które nie kończą się jedynie na groźbach słownych.
koszula- sheinside/ legginsy- h&m/ buty- big star/ muszka- zara

Post ma na celu uświadomienie innych o błędnych użyciach powyższych sformułowań  oraz wzbogacenie wiedzy na ten temat. 

Oryginalność, a bycie sobą

Ostatnio większość postów dotyczy szkoły dlatego tym razem daruję sobie ten nieszczęsny, ale zawsze aktualny temat, na rzecz przemyśleń.
Zacznę jednak od tego, że jak pewnie zauważyliście nieco zmieniłam wygląd bloga, szczególnie polecam zajrzeć do zakładki współpraca, nad którą razem z przyjacielem informatykiem spędziliśmy najwięcej czasu. Dodam, że punkt "Polecam" będzie tam co jakiś czas aktualizowany, ze względu na znajdowanie coraz to nowych inspirujących lub ciekawych osób/ rzeczy.
Wracając do tematu... Coraz częściej zauważam osoby, które usilnie próbują odwrócić się od tej normy, chcą zrobić coś, co wyróżni ich od innych. W tym biegu po oryginalność, często gubią swoją prawdziwą osobowość, stają się sztuczni i wbrew temu jak do tej pory starali się tego uniknąć, zostają przypisani do jakieś grupy, co jednoznaczne jest z tym, że ich oryginalność zanika. Za grupę przyjmijmy X osób łudząco podobnych do siebie. Chyba nikt z tych "próbujących się wyróżnić" nie chce zostać gdziekolwiek przypisany. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że jest to nieuniknione. 
Ludzie z natury wrzucają nas do jakiś worków, kierując się m.in. stereotypami, czasami zawiścią czy zazdrością. "On ma rude włosy, na pewno jest wredny, ona jest blondynką, na pewno jest głupia, a ten to w ogóle jakiś łysy, w dresie, to bez noża nie podchodź". Zasada ta tyczy się nie tylko oceniania ludzi po wyglądzie, bo jest to temat godny rozwinięcia, jednak nie o tym dziś piszemy. Przykładem na inne grupowanie są osoby hobbyści np. blogerzy. Kiedyś osobom piszącym blogi nadawano takie cechy jak oryginalność, kreatywność, w dzisiejszych czasach grupa ta kojarzona jest coraz gorzej, przez co cierpią na tym pojedyncze jednostki. Podsumowując- bez względu na to co będziesz robił i tak zostaniesz w oczach niektórych "jednym z wielu".
Więc co trzeba zrobić jeśli chce się być oryginalnym? Czy to w ogóle możliwe? Odpowiedź może wydawać się banalna ale.. BYĆ SOBĄ. Otaczaj się ludźmi, przy których czujesz się swobodnie, nie musisz zakładać żadnych masek. Przestań przejmować się zdaniem innych, masz swoje życie, swoje poglądy i swój rozum co czyni Cię oryginalnym. Jak będziesz postrzegał siebie, tak zrobią to inni, każdy z nas ma w sobie coś niesamowitego, wyróżniającego od reszty, co czyni nas wyjątkowymi, często nam to niestety nie wystarcza i nie potrafimy tego dojrzeć.
T-shirt- Stradivarius/ Koszula- SH/ jeansy- vero moda/ converse

Jak oceniacie nowy wygląd bloga? Uważacie się za osoby oryginalne? Podzielcie się przemyśleniami w komentarzach!

SIMPLE STRIPES

Wszędzie paski, nie wiem czemu ostatnio bardzo przyciągają moją uwagę, szczególnie gdy są one motywem koszulek. Dzisiejsze szybkie zakupy zakończyły się kolejną second'ową zdobyczą... oczywiście w paski. 

Zaczęła się przerwa świąteczna, teoretycznie więcej wolnego czasu, jak to będzie wyglądało w praktyce, okaże się niedługo. Ciężko cieszyć się z wolnych dni, mając świadomość, że zaraz po nich następują egzaminy, od których tak wiele zależy. Chwilowo staram się jednak o tym nie myśleć, stopniowo powtarzam stare zagadnienia, bo skleroza nie boli, nie pamiętam co robiłam tydzień temu, więc jak mam pamiętać coś co robiłam dwa lata temu, nie powtarzając tego tyle czasu... 
W następnym poście pokażę Wam, czym się ostatnio zajmuję, bo pewna cudowna osóbka musiała wstawić na bloga coś, co zainspirowało mnie do tego stopnia, że zaczęłam szukać, wymyślać, po czym złapałam zeszyt i zaczęłam bazgrać, kleić i wycinać. Zobaczymy co z tego wyjdzie, szczegóły już niedługo. 
T-shirt- sh ;ogrodniczki- sheinside

Kilka słów o ogrodniczkach, które zamówiłam na sheinside... Nie spodziewałam się, że paczka przyjdzie tak szybko, myślałam, że będę na nią czekać kilka tygodni, po czym przyszła do mnie po może 7 dniach od zamówienia. Niesamowicie zauroczyły mnie guziczki w różyczki, na które wcześniej nie zwróciłam uwagi, są prześliczne! :) 

Odchodząc kompletnie od tematu. Wybiera się ktoś na Young Stars? 

Stres- jak sobie z nim radzić?


Wychodzenie z domu jedynie w weekendy.. mhym, witajcie egzaminy! 
Kolejny dzień otwarty, w miejmy nadzieję przyszłej szkole. Brak czasu i chęci spowolnił i osłabił nieco moją działalność na blogu, mam nadzieję, że niedługo się to zmieni.
Chyba dopiero w piątek zdałam sobie sprawę z tego, że już 23 kwietnia zaczynają się egzaminy gimnazjalne. Myśląc o tym tracę ochotę na wszystko, przez ostatnie dni jestem poddenerwowana, robi mi się słabo, nie mam na nic siły, a mój nastrój można określić słowem chaos. "To pierwszy egzamin, który w pewnym stopniu decyduje o Waszej przyszłości"- motywujące prawda?
Popadanie ze skrajności w skrajność to dla mnie żadna nowość, jednak ta rutyna gwałtownie się nasiliła. Jak sobie z tym poradzić? Na to pytanie postaram się dzisiaj odpowiedzieć na podstawie rad nauczycieli z mojej szkoły, internetu oraz własnych doświadczeń.
fot. Michał, Adam
T-shirt- sh; ramoneska, legginsy- h&m; converse

1. Wyciszenie
Z własnego doświadczenia wiem, że nie jest to takie proste, warto więc pomyśleć o przygotowaniu się do tego odpowiednio wcześniej. Zamknij się w pokoju, posłuchaj muzyki relaksacyjnej. Myśl o rzeczach przyjemnych, takich które sprawiają Ci radość. Gdy poczujesz już spokój, połóż dłoń na policzku. Po kilku tego typu "kuracjach", ten gest, będzie Ci się kojarzył ze spokojem, a w sytuacjach stresowych, rozładuje napięcie.

2. Odbicie
Wyobraź sobie, że jesteś otoczony lustrem (bańką, światłem, czym tylko chcesz), a wszystkie negatywne emocje odbijają się od Ciebie, nie dopuszczasz ich do siebie. Wszystko siedzi w naszej głowie, to my panujemy nad swoją wyobraźnią, która odgrywa duże znaczenie w naszym życiu. Przykład z życia: Gdy byłam mała bawiłam się pająkami i brałam je na ręce. Wszystko do czasu gdy ktoś wpadł przy mnie w histerię, krzycząc"o Boże, pająk, pająk!". Od tego czasu stał się on jedną z fobii, z którymi staram się walczyć (każdy kto mnie zna, przyzna, że nieskutecznie). 

3. Czy jest sens...
...w ogóle się tego obawiać? Około 86% sytuacji których się obawiamy, nie zdarza się wcale, 8% to sytuacje, na które nawet nie mamy wpływu, więc czy warto się tym w ogóle przejmować? Nie od nas zależy, jak zareaguje druga osoba, jaka będzie pogoda itp., więc nie ma sensu zaplątać tym sobie głowy. 

4. Oddech
Głęboki oddech i idziemy dalej. Jest to bardzo ważne, szczególnie dla osób, którym zdarzają się omdlenia w najmniej odpowiednich sytuacjach. Zwolnij oddech i nadaj mu odpowiedni rytm. Postaraj się by oddechy były w miarę głębokie. Zamknij oczy, policz na dziesięciu.. :)

5.Śpij
Oczywiście nie w sytuacji stresującej... Jeśli jednak wiesz, że czeka Cię coś, co może spowodować stres, postaraj się położyć wcześniej spać, dobrze wypocząć. Wyładować stres można także poprzez uprawianie sportu i odpowiednią dietę. Spotkanie z bliską osobą oraz czekolada także bardzo mnie uspokajają.


Stres można podzielić na dobry i zły. Ten dobry, mimo chwilowego dyskomfortu, może zmotywować nas do działania, zły zaś może mieć zupełnie odwrotne skutki. W życiu niestety nie mamy możliwości unikania stresu, warto więc nauczyć się odpowiednio z nim sobie radzić. Napiszcie w komentarzu jeśli macie jakieś sprawdzone rady, lub jeśli wypisane przeze mnie Wam się przydały. :)

Kilometry nie istnieją?

Ostatnio zauważam coraz więcej przyjaciółek, które poznają się w internecie, a po pewnym czasie przyjeżdżają do siebie, ciesząc się swoją obecnością, bliskością. Łezka się w oku kręci, gdy oglądam zdjęcia podpisane "wreszcie razem", coś wspaniałego.."Internetowej przyjaciółki" nie mam, moja Łucja zbyt blisko mnie nie mieszka, ale czym są kilometry? Na pewno nie przeszkodą na drodze do przyjaźni. Poznając się na obozie tanecznym prawie dwa lata temu nie sądziłyśmy raczej, że spotkamy się ponownie, głównie ze względu na odległość między nami, nie mogło się jednak bez tego obejść. Swoim sposobem bycia, spontanicznością i optymizmem dopełniamy się całkowicie. Działamy na siebie jak przedawkowana czekolada :) Przyjaźń jak i miłość na odległość jest w stanie przetrwać tylko wtedy, gdy obie osoby ją pielęgnują. Czy warto próbować? Zdecydowanie tak! 

fot. Adaś
katana- GOD WILL COME
t-shirt- h&m
legginsy- h&m
converse

Co do katany, którą mam na sobie, to jakiś czas temu, pierwszy raz zaryzykowałam zakupy w sklepach na facebooku i jestem bardzo zadowolona, wysyłka i kontakt- zero zastrzeżeń. Szczególnie polecam tą firmę, na ich stronce można znaleźć wiele oryginalnych ubrań, za niewielką cenę- wielki plus! 
A co słychać u mnie? Dzisiaj wstałam o ósmej, od dziewiątej dni otwarte w trzech szkołach, każda z nich w pewien sposób mnie zainteresowała, z tego co mi wiadomo, dni otwarte mają pomóc nam w wyborze szkoły średniej, u mnie spowodowały większy mętlik w głowie niż miałam. Na chwilę obecną jedyną pewną rzeczą jest liceum, a przedmiotem, który rozszerzam na 100% jest język polski. O swoich przemyśleniach dotyczących przyszłości, dalekiej i bliskiej mogłabym pisać i pisać, dlatego myślę, że pod koniec roku szkolnego poświęcę temu osobny post. W przyszłym tygodniu możliwe, że nocka z Łucją, więc kolejna dawka zdjęć, może filmików, przed Wami.

Dorosłość, a dojrzałość


Kolosalna różnica, czyli kolejna dawka przemyśleń.
Zacznijmy od tego kim jest osoba dorosła. Dorosły jest człowiek, który ukończył lat osiemnaście, posiada swój dowód osobisty, w pełni za siebie odpowiada pod względem prawnym. To pojęcie każdy bardzo dobrze zna, jednak "dojrzałość" często interpretujemy niewłaściwie. W rzeczywistości, niektórzy nigdy nie dojrzewają, chociaż ciężko to przyjąć do wiadomości, inni dojrzewają znacznie szybciej od pozostałych. Tak już jesteśmy skonstruowani. Kierując słowa do "mojego pokolenia". Rozejrzyjcie się wokół siebie, na pewno znacie osoby, które nijak nie odnajdują się w sytuacjach gdy trzeba zachować powagę, a niekiedy nawet przebywając wśród ludzi, nie potrafią zająć się swoim życiem, bo przecież cudze jest ciekawsze i robią wszystko by daną osobę dobić, poniżyć, sprawić, by miała gorzej od niej. Wydaje się, że sprawa dotyczy tylko zawistnych nastolatek prawda? Nic bardziej mylnego. Kiedyś każdy z nas zda sobie sprawę, że tak na prawdę się nie zmieniamy. No więc czym jest dojrzałość jeśli nie zmianą?

Nauką. Dojrzałość nie jest niczym innym niż nauczeniem się słuchania, posiadania własnego zdania, ale i wyczucia momentu, w którym można je wyrażać. Osoba dojrzała rozumie, że nie zawsze jest czas i miejsce na wygłaszanie swoich poglądów, a na zawiść względem innych nie ma w naszym życiu miejsca. Szczerze powiem, że po głębszym zastanowieniu, nie ma osoby, której bym nienawidziła. Są po prostu osoby, które nie zasłużyły na szacunek, w takim wypadku trzeba ich tolerować, byle z dystansem. Każdy zasługuje na szansę, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że łatwo to mówić, a nie każdemu tą szansę łatwo dać, ale to jest właśnie dojrzałe podejście- nie muszę tej osoby lubić, ważne bym ją tolerowała oraz jej poglądy, z którymi absolutnie nie muszę się zgadzać. 

Doświadczeniem. Każdy z nas niesie za sobą bagaż doświadczeń, który kształtuje nasz charakter i poglądy, o których wcześniej pisałam. Na to jacy jesteśmy teraz miało wpływ wiele czynników, wiele czynników będzie miało na nas wpływ w przyszłości, bo wciąż się zmieniamy. Ale chwila.. powiedziałam, że tak na prawdę się nie zmieniamy, czy znaczy to więc, że zaprzeczam sama sobie? Nie. Moje zdanie nigdy nie było ukierunkowane, że "jest tak i tak, to pewne", w każdym moim stwierdzeniu, jest cień wątpliwości i myślę nad innymi możliwościami. No więc kiedy się zmieniamy, a kiedy nie? Do bagażu doświadczeń zaliczamy każdą osobę, którą napotkaliśmy, z którą wymieniliśmy się spojrzeniami, niewątpliwie każdy nas czegoś uczy. To właśnie przez to kształtujemy się my sami, jeśli nie będziemy iść z biegiem czasu i wybierzemy ucieczkę w cztery ściany, nie poznając nikogo, ukrywając się przed światem, powtarzając codziennie te same schematy, do niczego nie dojdziemy. Człowiek uczy się na błędach swoich oraz innych ludzi. Czytając ten post zaczynasz zastanawiać się nad tym co napisałam, są rzeczy, z którymi się zgadzasz oraz takie, które możesz uważać za bezsens. To jest właśnie doświadczanie oraz kształtowanie siebie.
kapelusz- sh/h&m; t-shirt- stradivarius; jeansy- vero moda; botki- h&m

Post opóźniony, za co przepraszam, gdzie można spotkać tyle znajomych w jednym miejscu, jak nie na koncercie Kwiata.. :) Mam nadzieję, że chociaż część osób dotrwała do końca, w szkole zaczęłam trzydniowe rekolekcje, więc po 13 jestem już w domu, może uda mi się coś nagrać... Zależy mi na nagraniu odpowiedzi o włosach, gdyż po godzinie 16 będę je oglądała już tylko na podłodze u fryzjera.. Ostatnie zdjęcia przed podcięciem, efekty już wkrótce 

Balony z helem i inne niespodzianki


Ostatnie próbne testy już za mną, nie wiem jak to możliwe, że z "za rok testy", zrobiło się "za niecały miesiąc testy!"... Czas zdecydowanie nas nie lubi, każe zaciskać pasa, który ma się podobno poluzować po egzaminie. Nie oszukujmy się, później przyjdzie pora na poprawianie ocen, naciąganie, byle tylko podnieść sobie średnią i punkty do szkół średnich. Kaila taka niepoprawna optymistka...
A teraz trochę lepszych wiadomości! Po 10 miesiącach musiałam nagrać nowy filmik, bo poprzedni niestety zgubiłam, jednak obecny jest kilka sekund dłuższy (szał!) 
Aby zamknąć na jakiś czas sprawy youtubowe muszę nagrać jeszcze w najbliższym czasie (którego po prostu nie ma) odpowiedzi na pytania związane z włosami i może my morning routine, chociaż póki co bardzo ze sobą pod tym względem walczę, z tego względu, że zrobiło to tak wiele osób, że ciężko zrobić z tego coś nowego i świeżego. Wracając na chwilę do moich włosów.. We wtorek idę do fryzjera, zobaczymy co  tego wyniknie, bo przez ostatnie dwa lata unikałam go jak ognia... Nie zamierzam wprowadzać wielkich zmian, chcę je po prostu obciąć, a co z tego będzie na pewno zobaczycie :) 

Kardigan- Pull&Bear
T-shirt- Stradivarius
Szorty- River Island
Sztyblety- allegro


Autoagresja

Dzisiejszy post miał być na zupełnie inny, również miał zawierać typowe dla mnie przemyślenia, które chyba wstawiam częściej niż raz w miesiącu... Jednak jakiś czas temu napisała do mnie pewna osoba, która poprosiła mnie o poruszenie bardzo ważnego tematu. Szczerze mówiąc trochę się wahałam, trudne tematy często wywołują liczne kontrowersje, jednak ktoś musi je poruszać. Ja postanowiłam przedstawić swoją opinię, z którą nie musi się każdy zgadzać.
Wczoraj tj. 1 marca obchodzony był Światowy Dzień Świadomości Autoagresji.
Niestety nie miałam możliwości opublikować postu wczoraj z tego powodu temat wydaje się być nieaktualny, uważam jednak, że wręcz przeciwnie, trzeba to nagłaśniać. Cała akcja polegała na tym, że pierwszego marca na ulice miały wyjść osoby ze wstążkami na rękach. 
-pomarańczową, jeśli jesteś autoagresywny i potrzebujesz pomocy;
-białą, jeśli rozumiesz, bądź próbujesz zrozumieć i pomóc;
-pomarańczowo-białą, jeśli byłeś autoagresywny i pragniesz pomóc innym.

Jednak Kochani, nie chodzi tu o bawienie się w robienie ozdób na ręce. Chodzi o wsparcie osób, które doświadczyły samookaleczania się. Nie możemy być na to obojętni, niekiedy tacy ludzie potrzebują tylko wsparcia bliskich i zrozumienia. Na pewno każdy z Was miał w życiu dzień, w którym miał dość wszystkiego, miał dosyć życia. Jednak jest grupa ludzi, którą przerastają problemy i uważają, że jedynym sposobem jest sięgnięcie po żyletkę lub inny przedmiot, którym może zrobić sobie krzywdę, mając przy tym nadzieję złagodzenia cierpienia (bo przecież ból fizyczny znieść dużo łatwiej niż psychiczny). Niejednokrotnie rozmawiałam z takimi osobami, jednak KAŻDA z nich po pewnym czasie żałuje. Problemy mogą się rozwiązać, ból psychiczny ucichnie, jednak blizny pozostają. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że autoagresja nie zalicza się tylko do "cięcia się" ale są to także inne działania skierowane na uszkodzenie ciała (i duszy, bo można zadawać sobie także ból psychiczny). Innym powodem, chociaż rzadszym, jest chęć zwrócenia uwagi innych na swoje problemy. Nie róbcie tego! Często może to przynieść wręcz odwrotny efekt.  
zdjęcia-Amelia

Na koniec zapraszam na stronę

znajdziecie tam wiele przydatnych porad i linków, gdzie możecie się zgłosić o pomoc lub uzyskać więcej informacji na ten temat. Pomagajmy sobie nawzajem i pamiętajmy, że życie mamy tylko jedno i powinniśmy cieszyć się każdą chwilą... bo po każdej burzy wychodzi słońce :)

Spotkanie lubuskich blogerek

...5 dni do urodzin
Pierwsze w tym roku spotkanie blogerek, które odbyło się w sobotę, okazało się nawet lepsze niż ostatnie. Stres był tylko w momencie gdy przyszła pora na przedstawienie się i powiedzenie kilku słów o sobie. Nienawidzę wystąpień publicznych co można zobaczyć właśnie w takich sytuacjach, gdzie nie umiem nawet złożyć poprawnie zdania. Dziewczyny okazały się niesamowicie miłe, każda z nich miała swoją niesamowitą osobowość, jedna była bardzo dynamiczna, inna siedziała i spokojnie słuchała, jednak z każdą można było porozmawiać na różne tematy zaczynając od kotków i piesków, kończąc na "dzisiejszych nastolatkach". Ogólnie spotkanie wyszło świetnie. Na koniec dostałyśmy także upominki od sponsorów, z których jestem niesamowicie zadowolona. W tym poście pokażę Wam jedynie co dostałam, w następnym postaram się napisać już recenzję jakiegoś z nich bądź kilku :)  Na początku chcę Wam jednak pokazać zestaw, w którym byłam na spotkaniu. Zdjęć i linków jest na tyle dużo, że musiałam wrócić do dzielenia postów. Każde logo jest podlinkowane, więc jeśli ktoś jest zainteresowany jakąś przedstawioną rzeczą, ma ułatwione zadanie w znalezieniu jej ;)
buty- h&m; kardigan, naszyjnik, top, jeansy - vero moda 

Happy Valentine's Day!

Standardowo, zaplanowane posty, się nie publikują więc z 24 godzinnym opóźnieniem, prezentuję Wam post :) Zmieniłam trochę treść we fragmencie o tym jak spędziłam ten dzień, ponieważ wyszło kilka niespodzianek, których się za nic nie spodziewałam. Nie będę się zbytnio rozpisywać, ponieważ nie po to nagrywałam na yt żeby teraz robić Wam wykład co sądzę o walentynkach, jednak wypadałoby chociaż musnąć ten temat. 
Co sądzę o walentynkach?
Myślę, że są one świętem dość komercyjnym, jednak czy nie miło jest dostać drobny upominek od ukochanej osoby, szczególnie jeśli jest to coś zrobionego przez nią lub słodycze? Uczucia powinniśmy okazywać sobie codziennie, jednakże dla niektórych taki dzień w roku jest pretekstem do otworzenia się przed drugą osobą. Obchodzenie tego święta jest dla niektórych wręcz nie do pomyślenia, bo nie jest ono tradycją "typowo polską", jednak co jest złego w serduszkach i czekoladkach? W nadmiarze mogą się oczywiście przejeść, ale myślę, że ten jeden dzień w roku można to przetrwać. To co mnie odrobinę śmieszy to pary, które widać na ulicach dopiero w tym dniu, żeby pokazać, że nie jest się samotnym w dniu zakochanych... Czemu tak nie jest codziennie? No cóż, ciężko powiedzieć, nie zamierzam się w to wgłębiać.
Jak spędziłam walentynki? 
Jako, że moje kochanie pojechało na snowboard na tydzień, nie mieliśmy okazji się spotkać, ale tak jak pisałam wcześniej- uczucia powinno się okazywać codziennie, więc nie zrobiłoby nam większej różnicy to czy spotkalibyśmy się dzisiaj, czy jak wróci. Zacznę od tego, że piątek czternastego okazał się przysłowiowym piątkiem trzynastego, bo od początku dnia nic mi nie wychodziło. Umawiając się z Gosią o godz. 12 w askanie nastawiłam sobie 4 budziki, z czego nie zadzwonił żaden... Otwierając oczy, zobaczyłam tylko 12:30, w co początkowo nie wierzyłam, bo przecież jak to możliwe, żeby mnie nie obudził żaden z czterech budzików. Spóźniona, ale przyszłam. Około godz 16 wsiadłam w szynobus i pojechałam do spokojnej Witnicy. Był to bardzo spontaniczny pomysł, sama do ostatniej chwili nie wiedziałam co będę robić. Początkowy plan był taki, że pojadę do Łucji i wrócę około godz 22, wyszło na to, że jest godzina ósma (data postu jest datą wczorajszą), a w domu jestem dopiero od godziny. 

Zdjęcia robiła mi cudowna Gosia (blog) sztyblety- allegro ;cały zestaw- vero moda

TUTAJ MAŁA NIESPODZIANKA. Dla tych, którzy nie śledzą mojego fanpage na fb, udostępniam dopiero teraz. Na ferie obiecałam, że pojawi się coś na youtube, spełniłam obietnicę, więc nie pozostało mi nic innego tylko zaprosić Was do obejrzenia, nieco nieaktualnego już filmiku. Tak na marginesie.. Ja i "nierozpisywanie się".. Chyba mi to nie wychodzi. 



Przypominam o konkursie! Baner do konkursu na vinted znajdziecie po lewej stronie bloga, pod archiwum. Bez Waszych głosów się nie uda :)

Violet - co słychać u Kaili

11 dni do urodzin... 
Uwielbiam moment, w którym zadaję sobie pytanie "jaki dziś dzień tygodnia?".. Uroki ferii. Taka nieświadomość czasu ma swoje wady np. przy dodawaniu postów tutaj, bo wydaje mi się, że dodałam ostatni 2 dni temu, po czym zdaję sobie sprawę z tego, że przerwa była znacznie dłuższa. Czas płynie niesamowicie szybko. Dzisiaj bez żadnego konkretnego tematu, chciałam pokazać Wam moją propozycję walentynkowego outfitu (foto. Adam) oraz poruszyć kilka wątków. 

Po pierwsze, pisałam już o tym na asku, tutaj chętnie się powtórzę, bo wydaje mi się, że jednak zagląda tu większe grono odbiorców, chciałam podziękować Wam za wszystkie wiadomości na fb typu "Hej Kaila, mogłabyś podać mi swój adres? Bardzo chciałabym wysłać Ci coś na urodziny", które ostatnio dostaję. Nic nie cieszy tak bardzo jak uświadomienie sobie, że to co robisz w internecie, "wychodzi na świat realny". Każda kartka/ list/ paczka od Was to wielki uśmiech na twarzy.. oraz łzy szczęścia, że mam przy sobie takich niesamowitych ludzi. 
kołnierzyk- vila; koszulka- Bershka; spódniczka, buty- h&m

Po drugie, chciałam uchylić rąbek tajemnicy, którą długo przed Wami skrywałam, mianowicie niespodzianki, którą obiecywałam przed feriami... Co to może być? Jesteście ciekawi? Filmik opublikuję najpóźniej jutro wieczorem! Warto więc zajrzeć na fan page czy się nie pojawił.

Kolejna sprawa- mała prośba do Was. Biorę udział w konkursie na vinted i potrzebuję Waszych głosów! Szanse niewielkie, jednak zawsze warto próbować, tym bardziej, że konkurs kończy się dzień po moich urodzinach, byłaby to świetna niespodzianka! :) Wystarczy mieć konto na stronie oraz kliknąć "GŁOSUJ" pod zdjęciem, do którego przekieruje Cię kliknięcie w baner niżej. (umieściłam go także po lewej stronie bloga).