Od internetu do...

Dni spędzone ze Szczurkiem minęły mi niesamowicie szybko.
Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to uczucie spędzać całe dni z osobą, którą zwykle ma się jedynie na ekranie komputera... Byłyśmy razem cały tydzień, chociaż połowę tego czasu musiałam dzielić się Nią z paroma innymi osobami. 

Wspomnienia z Ustki

Po długiej przerwie, wracam i opowiadam co się działo.Tak jak wcześniej pisałam, przez 10 dni byłam na obozie tanecznym w Ustce. Wierzcie mi na słowo, niemalże nie było tam czasu na cokolwiek poza wyznaczonym grafikiem, jednak to też uczy w pewien sposób systematyczności, co dobrze mi zrobiło i już wiem, że przyda mi się to w roku szkolnym, który zbliża się do nas ogromnymi krokami. 

II ZLOT CZYTELNIKÓW: POZNAŃ

19. lipca
Jeden z najlepszych, najciekawszych a zarazem najgorszych dni w roku. Jak to możliwe?
Usiądźcie wygodnie i czytajcie, bo trochę się dzisiaj rozpiszę.





Welcome Ostrów!

Cała i zdrowa, po około 6 godzinach niemal ciągłej jazdy dojechałam do Ostrowa.Podróż przebiegła całkiem przyjemnie, stres niesamowity, może ze względu na pierwszą samotna, dość długą podróż, może przez fakt, że musiałam się przesiąść w Poznaniu do pociągu, podczas gdy nigdy wcześniej tam nie byłam. 

Krótka historia długiej przyjaźni

Dzisiejszy post będzie nieco inny od pozostałych. W zasadzie nie będzie on pisany jedynie przeze mnie. Pomogła mi w nim najważniejsza osoba w moim życiu, mianowicie moja mama. Swą nietypową formę nabrał z okazji urodzin bardzo wyjątkowej i niewątpliwie bliskiej nam obu osoby.





XXI MIĘDZYNARODOWY FESTIWAL TAŃCA

... czyli Bollywoodzkie księżniczki i czarujący Piraci w jednym miejscu Międzynarodowy Festiwal Tańca to wydarzenie, na którym nie może mnie zabraknąć. Mnóstwo pozytywnych ludzi, muzyka i przede wszystkim taniec. 

Niech żyje BAL!

Zdecydowanie najlepsza szkolna uroczystość. 
Bal gimnazjalny (w niektórych regionach komers) to wydarzenie, które na pewno zapamiętam przez długi czas. Początkowo nie miałam ochoty nawet na niego iść. Koniec roku, poprawianie ocen, najchętniej nie poszłabym w ogóle.





hello warsaw

 Dzień spędzony w Warszawie był jednym z najlepszych w tym roku. Dokładną relację z tego co działo się podczas spotkania znajdziecie u Szczurka, ja jednak opiszę Wam to z trochę innej perspektywy, mianowicie przed i po spotkaniu z nią. 
1 czerwca około 12 wyjechałam z Różana, na miejscu byłam przed 14. 
Wielkie zamieszanie, co robić, gdzie iść, jak ich wszystkich znaleźć. Całe szczęście, że Złote Tarasy znajdują się tuż przy metrze, przy którym wyrzucili mnie chłopcy, podwożący mnie po drodze na mecz. 

Pierwszy telefon- Szczurek.
Jej głos wypełnił mnie takim szczęściem, że nabrałam nowej motywacji do poszukiwań, które już po chwili odniosły skutek. Pierwsze spojrzenie i jakbyśmy biegły po najcenniejszą nagrodę na świecie... Pierwsze straty- podczas rzucania się na siebie myszce spadł zegarek, ale nawet to nie popsuło nam humorów.  
Czas spędzony z Nią leciał szybciej niż kiedykolwiek. Przy okazji poznałam mnóstwo innych, świetnych osób. 
Co do szybkiego zlotu- niesamowicie cieszymy się i dziękujemy, że przyjechałyście, jednocześnie przepraszamy za to, że miałyśmy tak mało czasu.
Nadszedł czas pożegnania. Zdecydowanie najgorszy moment tego dnia, starałam się jak mogłam by nie płakać, jednak w tej sytuacji nie było to możliwe, mina mówiąca "nie zobaczymy się tak szybko" mówiła wszystko. Powstrzymywanie łez nawet mi się udało, ale po opuszczeniu stacji coś we mnie pękło. 
Tuż przed odjazdem dostałam od Szczurka bransoletkę. Pomijając jej cudowny kolor jej magia polega głównie na tym, że Ona ma taką samą. Za każdym razem gdy patrzę na nadgarstek przypominają mi się te 3 i pół godziny razem spędzone. 
Dziękuję za wszystko, kocham.

Policja w obiektywie

Ważny, czwartkowy dzień już za mną.. Zacznijmy od początku.
Jakiś czas temu wzięłam udział w wojewódzkim konkursie fotograficznym "policja w obiektywie". Nie liczyłam na jakiekolwiek wyróżnienie, zdawałam sobie sprawę z tego, że wzięło udział mnóstwo utalentowanych osób. Wynik końcowy przerósł moje oczekiwania. 3 miejsce. 
Stres przed wyjściem ze szkoły i dojechaniem na rozdanie nagród ogromny, jednak tuż po wejściu na salę poczułam się jakbym przeszła przez niewidzialną ścianę, która odcina mnie od wszystkiego. Strach zastąpiła niesamowita radość. Przyczyniła się do tego atmosfera panująca na komendzie, ludzie.. no i może moje zdjęcie na planszy laureatów. 

Cała uroczystość przebiegła bardzo sprawnie, podziękowania, wręczenie nagród, a na koniec poczęstunek, do którego usiedliśmy z naszymi wychowawcami, laureatami oraz obecnymi tam policjantami.
Konkurs jest przeznaczony dla klas gimnazjalnych, mam jednak nadzieję, że kolejna edycja będzie dotyczyła także licealistów. Dzięki takim wydarzeniom mamy okazję przyjrzeć się policji z bliska oraz pokazać ich niewątpliwie ciężką pracę.
A cóż takiego dostałam? Nie będę się rozdrabniać, bo nagród było mnóstwo, jednak tą najważniejszą, główną i najbardziej przydatną okazał się tablet.

Na pewno przyda się na jutrzejszy wyjazd. Inną ważną dla mnie rzeczą były podziękowania dla rodziców w formie powyższego dyplomu. We wtorek, max w środę post z Różana i Warszawy.. do zobaczenia :)

Flower Children/ Fandomy

Dzisiaj krótko, zwięźle i na temat.
Zacznę od planów na najbliższy czas, bo troszkę tego jest. Czwartek będzie dla mnie dość ważnym dniem dlatego trzymajcie kciuki żebym się nie wywróciła, nie rozchorowała lub cokolwiek co mogłoby mi go popsuć, niebawem dowiecie się co takiego w tym dniu niezwykłego, póki co potrzymam Was w niepewności :) Weekend zapowiada się cudownie, Wyjazd do chrzestnej w sobotę, w niedzielę Warszawa, więc jeśli jest tu ktoś ze stolicy, śmiało piszcie na fb

blondynki
Chyba każdy z nas ma swojego idola, osobę, na która motywuje go do działania, kogoś kogo w pewnym sensie kocha. Fandom- społeczność fanów konkretnej osoby/ zespołu/ filmów itd. 


flower children
Do czego te grupy służą?
Dają nam możliwość spotkania i poznania ludzi, którzy tak samo jak my uwielbiają pewne osoby. Czasem możne nam się wydawać, że jesteśmy z tym sami, po czym wstępujemy do fandomu i odkrywamy zupełnie inną stronę bycia fanem. Dzięki temu zawiązują się nowe przyjaźnie, czasem nawet miłości. 
Ciekawą sprawą jest także gdy daną grupę obserwuje jej idol. Wtedy zaczyna się prawdziwa euforia, bo przecież tego większość chce- możliwości porozmawiania z tak ważną dla nas osobą. 
Beliebers i Directioners
Są to chyba jedne z najpopularniejszych fandomów. To jest prawdziwa magia, ilości osób do nich należących trudno zliczyć, a zloty i tego typu wydarzenia dają prawie tyle radości ile koncerty. Nie powinniśmy ich oceniać, krytykować, bo każdy z nas ma inny punkt widzenia, lubimy inne typy muzyki.
 Przyznaję się- w wieku 11 lat uwielbiałam Justina, a całe drzwi miałam obklejone jego plakatami. W Polsce wtedy bardzo mało osób wiedziało o jego istnieniu, nikt też nie słyszał o czymś takim jak Beliebers. Z wiekiem zaczęła kształtować się moja osobowość, a wraz z nią ulubiona muzyka. Pustkę w sercu po JB zastąpił między innymi Dżem, SDM, M. Bajor i Perfect (czt. zapewne zespoły Twoich rodziców, dziadków), którzy zostali ze mną do dzisiaj. 
dzieci kwiaty
Do jakich fandomów należę?..
Myślę, że do żadnego. Nie jest to spowodowane tymi złymi opiniami, po prostu nie mam konkretnego idola. Są osoby, które uwielbiam, ale nikogo z nich nie stawiam na pierwszym miejscu. Równocześnie bez żadnego z nich nie wyobrażam sobie życia. Ktoś się mnie zapytał czy jestem Szczurkonators, bo należę do ich grupy na facebooku. Przyznaję, że Szczurek jest jedną z tych osób ukochanych, jednak nie jest to zażyłość fan<->idol, a bardziej siostrzana, bo dzięki niej miałam okazję przekonać się, że można tęsknić za osobą, której się nawet nie widziało.
koszulka- Sheinside (link do niej) / szorty- River Island/ botki- H&M /wianek- Diva/ katana- GOD WILL COME 

Jak widać chyba już nie potrafię pisać krótkich postów... Dodam tylko, że każdy z naszych idoli jest osobą taką samą jak my. Oddycha tym samym tlenem, nie różni się od nas niczym. Każdy z nas może być idolem dla drugiej osoby, pamiętajmy o tym.

+dziękuję Olwii za pożyczenia wianka 
+ Dziękuję za istnienie Kailanators 
których obecność jest dla mnie ogromnym szokiem,
a każda nowa osoba to kolejny uśmiech na twarzy... najlepsi!


Wielkanocne tradycje

Szybko przyszła, szybko poszła. Wielkanoc już za nami, dzisiaj zostało jedynie uciekanie przed wodą i innymi głupimi pomysłami. Świąteczne popołudnia spędziłam jak zapewne większość, razem z najbliższą rodziną. Po święceniu koszyka pojechałam z rodzicami na najlepsze lody na świecie- do Barlinka.. Cudowne miasteczko, mogłabym tam zostać cały dzień (zdj. drugie)
Ciekawym i pełnym niespodzianek dniem był 20 kwietnia. Po obudzeniu się, zobaczyłam, że koło mojego łóżka stoi pusty koszyk. No niezupełnie pusty, w środku była karteczka. Pomyślałam sobie "okej zając wraca do starego zwyczaju, jednak czy nie jestem już na to za stara?". Chęć zgarnięcia 10 kinder niespodzianek okazała się silniejsza, więc zaspana ruszyłam na poszukiwania jajek ukrytych w moim domu. Pomysł bardzo oryginalny, kilkanaście lat temu był to pewien standard Wielkanocny, problem w tym, że wtedy jeszcze nie umiałam czytać i wskazówki, gdzie odnaleźć następne jajko, musiała czytać mi mama. Kolejne jajko, a na nim kolejna wskazówka, niczym szukanie skarbów. W poszukiwania zaangażował się nawet Rysiek, który dostał wszystkie zabawki. 


Jutro ostatni dzień przed testami. Czy się boję? Absolutnie.. to tylko pierwszy niesamowicie ważny test w naszym życiu.. 
Prawdopodobnie do egzaminu nie pojawi się tu nowy post, tak więc życzę wszystkim, którzy będą go pisać, aby wyniki były o wiele lepsze od tych na próbach oraz żeby nic nie sprawiło Wam problemu. Jestem z Wami, trzymajcie się! :)

Kilometry nie istnieją?

Ostatnio zauważam coraz więcej przyjaciółek, które poznają się w internecie, a po pewnym czasie przyjeżdżają do siebie, ciesząc się swoją obecnością, bliskością. Łezka się w oku kręci, gdy oglądam zdjęcia podpisane "wreszcie razem", coś wspaniałego.."Internetowej przyjaciółki" nie mam, moja Łucja zbyt blisko mnie nie mieszka, ale czym są kilometry? Na pewno nie przeszkodą na drodze do przyjaźni. Poznając się na obozie tanecznym prawie dwa lata temu nie sądziłyśmy raczej, że spotkamy się ponownie, głównie ze względu na odległość między nami, nie mogło się jednak bez tego obejść. Swoim sposobem bycia, spontanicznością i optymizmem dopełniamy się całkowicie. Działamy na siebie jak przedawkowana czekolada :) Przyjaźń jak i miłość na odległość jest w stanie przetrwać tylko wtedy, gdy obie osoby ją pielęgnują. Czy warto próbować? Zdecydowanie tak! 

fot. Adaś
katana- GOD WILL COME
t-shirt- h&m
legginsy- h&m
converse

Co do katany, którą mam na sobie, to jakiś czas temu, pierwszy raz zaryzykowałam zakupy w sklepach na facebooku i jestem bardzo zadowolona, wysyłka i kontakt- zero zastrzeżeń. Szczególnie polecam tą firmę, na ich stronce można znaleźć wiele oryginalnych ubrań, za niewielką cenę- wielki plus! 
A co słychać u mnie? Dzisiaj wstałam o ósmej, od dziewiątej dni otwarte w trzech szkołach, każda z nich w pewien sposób mnie zainteresowała, z tego co mi wiadomo, dni otwarte mają pomóc nam w wyborze szkoły średniej, u mnie spowodowały większy mętlik w głowie niż miałam. Na chwilę obecną jedyną pewną rzeczą jest liceum, a przedmiotem, który rozszerzam na 100% jest język polski. O swoich przemyśleniach dotyczących przyszłości, dalekiej i bliskiej mogłabym pisać i pisać, dlatego myślę, że pod koniec roku szkolnego poświęcę temu osobny post. W przyszłym tygodniu możliwe, że nocka z Łucją, więc kolejna dawka zdjęć, może filmików, przed Wami.

Wszystko kwitnie wkoło... czyli wiosna już blisko

Jakiś czas mnie nie było, mam nadzieję, że tęskniliście ;)
Przyznam szczerze, że nie pisząc przez ponad tydzień odczuwałam pewną pustkę i dyskomfort, że czegoś nie zrobiłam, więc chyba śmiało mogę stwierdzić, że blog nie jest zwyczajnym pochłaniaczem czasu, tylko czymś dużo więcej. Co do spraw blogowych- bardzo prawdopodobne, że w czwartek zostanie zmieniony adres bloga ( już kiedyś to zapowiadałam, ale nie doszło to do skutku). Nie martwcie się jednak, na pewno mnie znajdziecie, bo nawet jeśli wpiszecie stary adres, przekieruje Was na nowy, dzięki pomocy mojego dobrego kolegi, który postanowił się tym zająć. Pomyślę też nad nowym wyglądem, jednak do tego wszystkiego potrzebuję nieco więcej czasu, ze względu na szkołę i inne obowiązki. 

Dla "mojego" pokolenia, które rzadko sięga po stare przeboje, tytuł postu bardzo nawiązuje do piosenki, którą nagrali Skaldowie. Chociaż obecna pogoda wiosny zbytnio nie przypomina, kilka dni temu można ją było śmiało porównać do tej w piosenkach. Dzięki temu, miałam okazję współpracy z niesamowicie utalentowanym Michałem, z którym od pewnego czasu umawialiśmy się na zdjęcia. Osoby obserwujące mnie na fb, zapewne zobaczyły już kilka z nich, kolejne efekty tej współpracy zobaczycie już za chwilkę. 
Po więcej zdjęć z tej sesji zapraszam do Michała:


Zaczynając pisać pomyślałam "chyba wyszłam z wprawy po tym tygodniu przerwy"... W następnym poście przegląd kolejnego sklepu internetowego oraz kolejna dawka zdjęć z tej sesji. ...

Jest jeszcze jedna sprawa. Przed chwilą przeczytałam na pewnym blogu artykuł o tym, jak wygląda życie blogera itd.. Ogólnie trochę mnie to zaskoczyło, bo tak naprawdę to czym się różni to od życia przeciętnego nastolatka, osoby dorosłej. Jest to jak każda inna pasja, przez którą z czasem, jeśli wyróżniasz się czymś, znajduje się kilka osób zainteresowanych Twoją działalnością. Czasem nachodzą mnie myśli "czy w ogóle warto to robić", "czy mam dla kogo to robić". Są jednak momenty, w których zdaję sobie sprawę z tego, że odpowiedzią na oba pytania jest zdecydowane tak! Jednak bez pewnych osób, odpowiedź zapewne byłaby zupełnie inna.. Zapytacie kim są te osoby? Jesteście nimi Wy, czytelnicy.
Jest wiele sytuacji, w których pokazujecie mi, że jesteście ze mną, że mogę na Was liczyć.. Przyznam szczerze, że jestem bardzo wrażliwą osobą, więc gdy ostatnim razem podeszła do mnie pewna osoba, przytuliła mnie i powiedziała "Kaila kocham Cię", ciężko było mi powstrzymać łzy.
Dziękuję za wszystko, pozdrawiam i wracam do fizyki...

Recenzje ulubieńców; spóźnione prezenty

Dzień kobiet za nami, więc przyszedł czas na dzień mężczyzny... tak więc wszystkiego najlepszego kochani chłopcy, dużo zdrowia i siły do spełniania marzeń.. nie tylko swoich! :) Wracając na chwilę do dnia kobiet, pochwalę się pięknymi kwiatami i przechodzę do tematu pierwszego- recenzji

W poście na temat spotkania blogerek pokazałam Wam kosmetyki, które dostałam. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego, że kilka z nich stanie się moimi ulubieńcami. Na początek żel do kąpieli anatomicals oraz szampon odżywiający jalyd.  Obydwa produkty mają dwa wspólne plusy: są bardzo wydajne oraz bardzo dobrze się pienią. 

Żel do mycia ciała róża i jaśmin:
zalety: ma bardzo delikatny, ładny zapach, bardzo podoba mi się także tubka w jakiej się znajduje, wyróżnia go to od innych kosmetyków, cena także nie budzi większych zastrzeżeń, na pewno jest on tyle wart, wad nie zauważyłam

szampon odżywiający
zalety: dodaje objętości, ma delikatny, naturalny zapach (kojarz mi się z szarym mydłem, ale jest delikatniejszy), nawilża, pierwszy produkt, który faktycznie dodał "blasku" moim włosom, a nie jedynie mnie o tym zapewniał. DUŻY PLUS! 
minus: jest dosyć drogi, chociaż trzeba przyznać, że cena w tym wypadku bardzo dorównuje jakości
Krem z masy perłowej przeciw bliznom od azmedica.
Tu niestety nie mam zdjęć, na których mogłabym pokazać jak działa krem, jednak uwierzcie mi na słowo- jest świetny. Testując go, spoglądałam na to z przymrużeniem oka, jednak po kilku dniach kuracji już zauważyłam, że blizna zrobiła się zdecydowanie jaśniejsza, po prostu zanika. Dodatkowo krem ma cudowny zapach, który po prostu uwielbiam i zaczęłam szukać wśród innych kosmetyków. Często jest tak, że gdy gwałtownie rośniemy, czy po prostu przytyjemy, pojawiają się nieznośne i często trudne do usunięcia rozstępy- krem świetnie sobie z nimi radzi, miło mnie zaskoczył.

Przypominam o zadawaniu pytań dotyczących moich włosów pod poprzednim postem, a z okazji, że wybiło nam ponad 100tys wyświetleń mam dla Was zupełnie nową sesję, z nową osobą, która robi genialne zdjęcia.. ale o tym w kolejnym poście :)
Na koniec lekko spóźnione prezenty urodzinowe- rysunek od Natalii oraz list z rysunkiem od Karoliny. Dziękuję dziewczyny, jesteście świetne! 

EDIT.

Chwilowo mam strasznie mało czasu, a jak już się znajdzie jestem zbyt zmęczona, by coś wstawić z tego powodu przez jakiś czas posty mogą pojawiać się później niż zwykle. Kolejny najpóźniej 19.03 i wracam do dodawania co 3-4 dni, do zobaczenia! :) 

Niestabilność życiowa

Zdaję sobie sprawę z tego, że czytelnicy dzielą się na tych, którzy czytają posty oraz na tych co oglądają tylko zdjęcia, bo za dużo piszę.. Rozumiem, dlatego dzisiaj postarałam się zadowolić obie grupy :) Chciałam napisać pełny optymizmu post, jednak ostatnie wydarzenia zmusiły mnie do poruszenia pewnego ważnego tematu. Mianowicie niestabilności życia. 
Teraz zapewne połowa osób będących po raz pierwszy na moim blogu pomyśli "Co 15-latka może wiedzieć o życiu? Jej wiedza ogranicza się do podstawowej i koniecznej". Myśl co chcesz, znam swoje wartości, wiem jaka jestem i jak może potoczyć się nasze życie, podejmując czasem jedną niepozorną decyzję. Rozmawiam z wieloma ludźmi, a dzisiejsza sytuacja otworzyła mi oczy na wiele różnych aspektów życia. Nie mam zamiaru wgłębiać się w szczegóły, razem z przyjacielem chociaż w drobnym stopniu zaopiekowaliśmy się pewną kobietą, która ewidentnie potrzebowała pomocy. Stąd pytania "Jak można potraktować drugiego człowieka jak psa? Czy tak ciężko jest pomóc drugiej osobie? oraz Jak można pozwolić sobie na życie na ulicy" krążą w mojej głowie do tej chwili. Jednego dnia możesz żyć szczęśliwie, drugiego zaufać komuś, kto najwyraźniej na zaufanie nie zasługiwał i stracić wszystko na co się pracowało latami. Jednakże gdzie tu sens? Wiadomo przecież, że bez pracy nic nie osiągniesz, więc czy nie lepiej zgłosić się po pomoc i chociaż w pewnym stopniu poprawić swoją sytuację życiową? Jest to kwestia lenistwa czy braku możliwości? Te pytania chyba zostaną bez odpowiedzi.  Niestabilność polega tu głównie na tym, że nie możesz żyć w przekonaniu, że jeśli już jest dobrze, zostanie tak na zawsze. O swoje trzeba walczyć i nie liczyć na to, że ktoś zrobi wszystko za Ciebie. Mam niesamowicie mieszane uczucia w tej kwestii, ale nie umiem przejść obojętnie obok osoby proszącej mnie o pomoc.

Doceniajmy to co mamy, w jakiej sytuacji się znajdujemy, bo są ludzie, którzy mają od nas o wiele gorzej. Nie traćmy jednak świadomości, że ktoś ciężko zapracował na to, aby żyło nam się dobrze. 
bluza- River Island
legginsy- C&A
buty- nike air force 1
fot.: Adaś
Co do bluzy, jest ona już moim urodzinowym prezentem (na 23 lutego) od mamy, kupionym podczas ostatniego dość spontanicznego wypadu do Szczecina. Zawsze miałam mieszane uczucia do takich wzorów, ta jednak niesamowicie przypadła mi do gustu :)
Mam nadzieję, że każdy z Was post zrozumiał, bo zdaję sobie sprawę z tego, że jest on dość zagmatwany.
Chciałam poruszyć ważny temat, jednak nie wchodząc w szczegóły wydarzeń, nie jest to proste. 
Czekam na Wasze komentarze :)